W sobotę przed południem PO przedstawiła program "Uzdrowimy Polskę" dotyczący ochrony zdrowia. Wśród założeń tego programu jest m.in. kompleksowe przebadanie po pandemii wszystkich Polaków, uruchomienie 100 najlepszych szpitali, gdzie nie będzie limitów, uruchomienie szybkiej ścieżki dostępu do specjalistów, stworzenie oddziałów rehabilitacji pocovidowej. Program ten prezentował m.in. Bartosz Arłukowicz, który w latach 2011-2015 był ministrem zdrowia.

Reklama

Wujek Dobra Rada?

- Jestem zdziwiony wypowiedziami ministra Arłukowicza, to wyglądało jak Wujek Dobra Rada - nagle się pojawił i nagle znalazł wiele sposobów zapobiegawczych, zaczął wysnuwać bardzo dziwne wnioski – powiedział poseł Piecha podczas sobotniej konferencji prasowej w Katowicach.

Bolesław Piecha nie zgodził się m.in. z przypisywaniem odpowiedzialności rządowi za rozprzestrzenianie się w Polsce mutacji brytyjskiej koronawirusa – groźniejszej niż poprzednie. - Kwestia świąt Bożego Narodzenia i przylot z Wielkiej Brytanii setek czy tysięcy naszych rodaków - być może to jest jakiś przyczynek do rozwoju tej epidemii, ale Polska nie leży na wyspie. Były Niemcy, gdzie odmiana brytyjska ma się doskonale, Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, ze Szwecji też można było przylecieć. Sądzę, że nikt nie był w stanie ograniczyć tej mutacji koronawirusa – powiedział.

Jego zdaniem również testowanie pod kątem obecności koronawirusa na szerszą skalę nie miałoby wpływu na obecną sytuację epidemiologiczną. - To wypróbowała Słowacja, a ma teraz sytuację podobną do Polski – wskazał.

Wyższe nakłady na służbę zdrowia w czasach PiS?

Poseł Piecha przypomniał też, że nakłady na służbę zdrowia w czasach rządów koalicji PO-PSL były na poziomie 72 mld, a obecnie to 121 mld zł. - Proszę nie mówić, że ktoś oszczędzał na zdrowiu. Każdy pieniądz trzeba obracać i wydawać racjonalnie. Kilka lat temu nikt nie spodziewał się takiej pandemii i nikt na świecie, żadne państwo się do niej dobrze nie przygotowało, bo niby skąd? – argumentował parlamentarzysta PiS.

Zwrócił też uwagę, że w ostatnich latach zwiększono nabór na studia medyczne, na efekty w postaci większej liczby lekarzy w odczuwającej ich deficyt polskiej służbie zdrowia trzeba jednak jeszcze poczekać, bo wykształcenie lekarza trwa 7 lat, a lekarza-specjalisty – 11 lat.