Byli premierzy, obecnie europosłowie: Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka nie przystąpili w PE do kierowanej przez lidera Wiosny Roberta Biedronia delegacji Nowej Lewicy w grupie Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D), stworzą własną delegację Lewica dla Europy.

Reklama

Dlaczego dwie delegacje?

Belka był pytany w Radiu ZET, dlaczego z konsolidacji SLD i Wiosny w Parlamencie Europejskim wyszły nici. - Trochę się chyba różnimy. Myślę, że trochę różnimy się, jeżeli chodzi o priorytety lewicy - odpowiedział Belka.

Dodał, że "paradoksalnie dzisiaj mamy bardzo ciekawą sytuację". - Mamy dwóch przewodniczących delegacji, czyli Biedronia i Millera. Ja jestem wiceprzewodniczącym frakcji i jak jest posiedzenie biura frakcji socjaldemokratycznej, to wtedy nas jest tam trzech. Można powiedzieć, że nasze znaczenie we frakcji socjaldemokratycznej dzięki tym manewrom znacznie urosło - stwierdził Belka.

Strefa wolności LGBT

- Cały świat jest za tolerancją, tylko nasza władza próbuje zrobić z Polski jeden wielki Kraśnik – tak na antenie Radia ZET profesor Belka tłumaczył swoje poparcie projektu rezolucji o strefie wolności LGBT.

Były premier i europoseł jest przekonany, że będą głosować za nią również niektórzy europosłowie frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS. - Mój dobry kolega z tej frakcji z kraju w Europie Zachodniej jest zwolennikiem nie tylko małżeństw gejowskich oraz możliwości adopcji dzieci - zdradził były premier. Jego zdaniem, tzw. strefy wolne od LGBT "sprawiają nam wielką krzywdę na arenie międzynarodowej".

- Nasz rząd rozumie tylko język bankomatu. Traktuje Unię w ten sposób, więc niech ten bankomat da mu przynajmniej na ekranie ostrzeżenie - oznajmił Belka.

Profesor Belka jest przekonany, że jego podpis pod projektem rezolucji to jasny sygnał dla reszty świata, że Polska "nie ma tylko jednego oblicza" w podejściu do mniejszości seksualnych. - Nie wszyscy Polacy należą do obozu schwarzcharakterów - zapewnił.

Afera z francuskim ministrem

Europoseł skomentował też niedawną wizytę w Polsce francuskiego ministra do spraw Europejskich. Clément Beaune przyznał, że jej trakcie odmówiono mu wizyty w "strefie wolnej od LGBT" w Kraśniku, tłumacząc to "trudnościami związanymi z sytuacją zdrowotną". - To jest oczywiście pretekst. Wizyta francuskiego ministra w Kraśniku byłaby pewnego rodzaju demonstracją. Można byłoby sprawdzić, jak bardzo wolne od LGBT jest to terytorium - uważa Belka.

- Te demonstracje kilkudziesięciu samorządów w Polsce sprawiają nam wielką krzywdę na arenie międzynarodowej. Pokazują, że jesteśmy jakimś zaułkiem. Cały świat uważa, że ci ludzie powinni mieć takie same prawa i pozycję w życiu. Tylko u nas w obozie rządzącym są takie katastrofalnie kompromitujące nas wypowiedzi - stwierdził były premier.

- Po ciężkiego diabła te samorządy wykonały tego rodzaju demonstracje, uchwalając strefy wolne od LGBT? Nie będziemy sobie mydlić oczu. To po prostu bzdurne, bardzo niefortunne - oznajmił Belka. - Jeśli na świecie uzna się, że łamiemy kartę praw podstawowych, to zaczyna być problem - dodał.

- Nawet na Węgrzech nikt nie ogłasza stref wolnych od LGBT - zauważył.

Reklama