- Drodzy przedsiębiorcy, my stanęliśmy po waszej stronie. Pogoniliśmy te mafie VAT-owskie i odbudowaliśmy elementarną konkurencyjność na rynku - powiedział w środę w Sejmie premier Morawiecki. A mówiąc o mafiach paliwowych, szef rządu wyliczał, że "w czasach PO, wjeżdżało do kraju 500-600 cystern na lewo". - To dzienna strata z samego tylko tego tytułu około 20 mln zł - podliczył Morawiecki.

Reklama

Premier "nie ma pojęcia o gospodarce"?

Poseł Korwin-Mikke przekonywał podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że "jego ekscelencja Mateusz Morawiecki jest finansistą, co oznacza, że nie ma pojęcia o gospodarce". - Jemu się wydaje, że jak nałoży podatek na Kowalskiego, zapłaci go Kowalski, jak nałoży na Wiśniewskiego, to zapłaci go Wiśniewski. Tymczasem, jeżeli zlikwiduje mafię paliwową i zdrożeje benzyna, to przecież nie zapłaci tylko mafia paliwowa, tylko zdrożeje benzyna i zapłacimy my wszyscy - argumentował prezes Partii KORWiN.

Odnosząc się do cen, "które widzimy na stacjach paliw i w sklepach", dodał, że "to my płacimy za walkę pana premiera, który podwyższył VAT".

- Premier przyznał się, on chyba tego nie rozumie, że on zwiększył ściągalność VAT-u o 60 miliardów, czyli odebrał ludziom 60 miliardów złotych. (...) To jest rzecz niesamowita, że Polską rządzą ludzie, którzy nie mają pojęcia, jak wygląda normalna gospodarka - ocenił Korwin-Mikke.

Show dla przykrycia obostrzeń Niedzielskiego?

Robert Winnicki przekonywał, że szef rządu podczas wystąpienia o kilku sprawach "zapomniał". - Kiedy chwalił się, jak to rząd walczy z mafiami VAT-owskimi, premier zapomniał, że sami obiecywali w 2015 roku, że przywrócą poprzednie, podniesione za Platformy Obywatelskiej, stawki VAT, i do tej pory tego nie zrobili. Po drugie, pan premier widocznie zapomniał, że wśród osób, które powinny być szczególnie traktowane, jeśli chodzi o walkę z mafiami VAT-owskimi, jest szef NIK Marian Banaś, czyli człowiek, z którym dzisiaj nie jest po drodze Prawu i Sprawiedliwości - powiedział prezes Ruchu Narodowego.

Według Winnickiego, premier "zrobił całe to przedstawienie", aby "przykryć" środową konferencję prasową ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który "kolejny raz wylosował obostrzenia, w tym szczególnie w województwie warmińsko-mazurskim".

Towarzyszący posłom KWiN wiceprezes Kongresu Polskiego Biznesu (KPB) Marcin Sypniewski odniósł się do fragmentu wystąpienia, w którym szef rządu zapewniał: "Drodzy przedsiębiorcy, my stanęliśmy po waszej stronie".

Przedsiębiorcy bez pomocy?

Według Sypniewskiego rząd PiS odpowiada za to, że po wprowadzeniu lockdownu "ponad 86 proc. punktów gastronomicznych nie otrzymało jak dotąd żadnej pomocy". Zaznaczył, że wynika to z "oficjalnych danych", które przedstawił na początku lutego wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Bartosz Marczuk.

Wiceprezes KPB przytoczył też dane Polskiej Federacji Fitness, z których wynika, że żadnej pomocy do tej pory nie otrzymało "aż 85 proc. podmiotów w tej branży", a "tylko część z nich kwalifikuje się do tarczy 6.0, która jak dotąd jest wirtualna".

Sypniewski zwrócił uwagę, że nie publikuje się statystyk dotyczących skutków lockdowanu, w tym dotyczących tego, "ile firm upadło, ile rodzin się rozpadło". Mówił też o problemach zdrowotnych i psychicznych wśród biznesmenów oraz przypomniał, że "zdarzały się już przypadki odebrania sobie życia przez właścicieli firm, które są zamknięte".

Wiceszef KPB poinformował również o wzmożonej aktywności pośredników chcących kupić bankrutujące firmy. - Do Kongresu Polskiego Biznesu, w ramach prowadzonej pomocy prawnej, zgłaszają się np. właściciele pensjonatów, zajazdów, hoteli, którzy mówią, że od kilku miesięcy najczęstsze telefon, jaki odbierają, czy najczęstszy mail, który do nich przychodzi, to są oferty kupna tych obiektów za znacznie zaniżoną cenę - relacjonował.

Reklama

Według niego, "to niestety rząd doprowadził do sytuacji, w której polskie, rodzinne firmy zostaną oddane za znikomą część wartości koncernom, korporacjom, które zwietrzyły dobrą okazję". - Tak wygląda rzeczywistość, a pan premier najwidoczniej za dużo nasłuchał się swoich doradców i nie dostrzega, jak wyglądają realia. Pora, żeby zdjął te różowe okulary, bo tysiące przedsiębiorców tonie w długach - podkreślił Marcin Sypniewski.