To nietypowa sprawa, która skupia wiele polskich patologii niczym w soczewce. Mamy tu milionera, który chce rozwijać swój biznes. Mamy lokalnych aktywistów, którzy zawarliby pakt nawet z diabłem, żeby uchronić jaszczurki i chomiki europejskie. Mamy miasto, które przed dwoma dekadami mogło kupić grunt i o niego zadbać, ale wolało, żeby zajął się nim deweloper. Mamy polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, dla których ważne są partyjne utarczki, Prokuraturę Krajową, która ni stąd, ni zowąd angażuje się w stricte administracyjny spór. I mamy wreszcie ogromny, zaniedbany teren (ok. 150 ha) Górek Czechowskich w Lublinie, o które od wielu lat walczą wszyscy wyżej wymienieni.
Reklama

Robić biznes czy politykę

Krzysztof Żuk, prezydent Lublina: – Trudno nie mieć wrażenia politycznego kontekstu całej tej sprawy. Dyskusja merytoryczna została zastąpiona przez polityczny spór, a w przestrzeń publiczną kierowane są półprawdy, niedopowiedzenia, nieścisłości, które zamazują mieszkańcom faktyczny obraz.
Wojciech Dzioba, deweloper, prezes TBV: – W sprawie Górek Czechowskich niepotrzebnie pojawiła się polityka, a gra toczy się przecież nie tylko o moje interesy, ale i o przyszłość Lublina, którego wizytówką może być naturalistyczny park.
Urszula Chłopicka z inicjatywy Górki Czechowskie Wietrznie Zielone: – Od początku nie ma ze strony samorządu chęci do szczerych rozmów o przyszłości tego miejsca. Jest tylko forsowanie idei stworzenia blokowiska. Najczęściej pod niewinnymi hasłami „budowy parku” czy „zieleni towarzyszącej zabudowie wielo rodzinnej”.
Profesor Mariusz Bidziński, radca prawny, wspólnik oraz szef departamentu prawa gospodarczego i prawa zamówień publicznych w kancelarii Chmaj i Wspólnicy: – Samorządowcy powinni służyć obywatelom, a nie im szkodzić. Lokalne porachunki polityczne, które uderzają w ludzi, należy potępiać.
Cała sprawa zaczyna się w 2000 r. Górki Czechowskie, atrakcyjny grunt w Lublinie, należą wówczas do wojska, które postanawia je sprzedać. Prawo pierwokupu przysługuje miastu, ale to nie decyduje się na skorzystanie z tego przywileju. Nabywcą zostaje jeden z czołowych polskich deweloperów – Echo Investment. Sprawie, już po wielu latach, przyglądało się nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne, które jednak nie dopatrzyło się nieprawidłowości.
Ludzie mówili, że powstanie nowoczesne centrum handlowo-biznesowe, ale ostatecznie nie powstało. W 2016 r. Echo Investment zbywa teren TBV za 35 mln zł. Dlaczego?
– Sprzedaż tej działki była wynikiem przyjętej strategii rentownego wzrostu, która zakłada skupienie się na działalności deweloperskiej w największych polskich miastach – przekazuje nam w ubranym w korporacyjny sznyt oświadczeniu przedstawicielka Echo Investment.
Właścicielem Górek Czechowskich zostaje więc TBV. Wojciech Dzioba, prezes spółki, zaczyna lobbować za tym, by móc wybudować na tym terenie bloki. Od kilku osób słyszymy, że Dzioba to „biznesmen w starym stylu”. Co to znaczy? Mówi się o nim, że nie ma dla niego znaczenia, czy dogaduje się z jedną partią, czy z drugą. Zależy mu na biznesie. Ale słyszymy też, że w ostatnich latach zbliżył się do zarządzającej Lublinem ekipy z Platformy Obywatelskiej.
– To o tyle zrozumiałe, że wydawało się, iż to PO może mu pomóc – dodaje nasz rozmówca.