Jak przekazał adwokat, wpłacono już 1,2 mln zł poręczenia majątkowego w tej sprawie. Sąd ustalił też zabezpieczenie hipoteczne w wysokości 800 tys. zł. Po opuszczeniu murów aresztu na warszawskiej Białołęce mój klient skieruje się z radością do domu do dawno niewidzianej rodziny - powiedział PAP mec. Gomuła.

Reklama

Decyzję o uchyleniu aresztu wobec P. podjął pierwotnie w listopadzie ub.r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Jednak warszawski sąd apelacyjny nie przychylił się do tego postanowienia. Ostatecznie po złożeniu zażalenia przez obrońców, w styczniu inny skład sądu apelacyjnego zmienił środek zapobiegawczy z aresztu na 1,2 mln zł poręczenia majątkowego oraz 800 tys. zł zabezpieczenia hipotecznego i zdecydował o wypuszczeniu oskarżonego z aresztu.

Jak relacjonował jeszcze w listopadzie ub.r. mec. Gomuła, sąd podejmując decyzję o uchyleniu aresztu uznał, że tak długi czas stosowania tego środka zapobiegawczego jest nieproporcjonalny do sytuacji procesowej. Z kolei prowadząca sprawę SKOK Wołomin prok. Agnieszka Leszczyńska argumentowała, że w przypadku zwolnienia P. z aresztu istnieje duże prawdopodobieństwo ukrywania się lub ucieczki oskarżonego.

Afera SKOK Wołomin. Oskarżony w areszcie od 2014 roku

Oskarżony przebywa w areszcie od kwietnia 2014 r.; przez ponad trzy lata był objęty specjalnym nadzorem i ścisłą izolacją. Mężczyzna jest dowożony na salę sądową z zakładu karnego. Obecnie znajduje się w areszcie śledczym na Białołęce.

Piotr P. były agent Wojskowych Służb Informacyjnych, który zasiadał we władzach SKOK, jest jednym z głównych podejrzanych w tzw. aferze finansowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie. W procesie, który rozpoczął się na początku lipca, prokuratura zarzuca mu popełnienie 927 przestępstw.

Jak wskazano w oskarżeniu, P. miał kierować grupą przestępczą, która zajmowała się uzyskiwaniem wielomilionowych pożyczek z wołomińskiego SKOK-u. Według śledczych oskarżony prowadził działalność zmierzającą do ukrycia przestępczego pochodzenia pieniędzy z wyłudzonych pożyczek i kredytów w SKOK w Wołominie. Mężczyzna miał "wyprać" ponad 358 mln zł, za co grozi mu do 15 lat więzienia.

Co ustaliła prokuratura?

Z ustaleń prokuratury wynika, że Piotr P. przyjmował przelewy i gotówkę na swoje konto, i konta innych członków wołomińskiego SKOK. Według śledczych pieniądze miały być następnie transferowane dalej, a dla zachowania pozorów legalności mężczyzna zawierał fikcyjne pożyczki, umowy przejęcia wierzytelności i umowy inwestycyjne, związane z działalnością podmiotów gospodarczych. Ostatecznie środki te były przeznaczane na zakup ruchomości oraz nieruchomości w Polsce i za granicą.

Upadłość SKOK-u Wołomin została ogłoszona w lutym 2015 r. Według szacunków prokuratury, szkoda z tytułu niespłaconych pożyczek i kredytów wynosi ponad 2,5 mld zł.

W innym procesie toczącym się z przerwami od 2015 r. P. jest oskarżony o zlecenie brutalnego pobicia wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka, który nadzorował działalność SKOK Wołomin.