Glapiński był pytany na piątkowej konferencji o to, jak rozwiązać kwestię przewalutowania kredytów walutowych na złotówkę i jaki byłby koszt takiego rozwiązania.

Reklama

Apele do banków

- Nie ma dobrego rozwiązania. Nie można oszacować kosztów tego rozwiązania, bo tego rozwiązania nie ma na stole. Przewodniczący Jastrzębski (przewodniczący KNF - PAP) zaapelował do banków i do klientów banków, żeby się porozumieli co do rozwiązania tego problemu, żeby dokonać konwersji kredytów walutowych na złotowe - powiedział.

Prezes NBP zwrócił uwagę, że takie apele do banków o dogadanie się ze swoimi klientami były formułowane wielokrotnie. Wskazał, że kredytobiorcy, którzy dokonywaliby takiego przewalutowania, powinni znaleźć się w analogicznej sytuacji, w jakiej są ci, którzy wzięli kredyt w złotówce.

Według szefa banku centralnego, banki w tej sprawnie nie zrobiły nic, oczekując korzystnych wyroków sądów. - Ku zdziwieniu wszystkich sądy zaczęły wydawać inne decyzje, masowo orzekać w interesie kredytobiorców - podkreślił.

Rażąca niesprawiedliwość?

Zdaniem prezesa NBP wśród kredytobiorców, którzy zaciągnęli pożyczki w innej walucie, oraz reprezentujących ich prawników jest oczekiwanie, że "nagle ci klienci walutowi znajdą się w o wiele lepszej pozycji od tych kredytów złotowych, których jest o wiele więcej". - To by było tak, że by płacili niższe raty, a na końcu mają przekształcony kredyt tak jak złotowy - wskazał.

Według prezesa takie działanie byłoby niesprawiedliwe dla tych, którzy zaciągnęli pożyczki w złotych i w tej walucie spłacali kredyt.

- Dla tych złotowych kredytów byłoby to straszne poczucie niesprawiedliwości, że państwo polskie, regulatorzy dopuścili do takiej sytuacji rażącej niesprawiedliwości - zaznaczył Glapiński.

Prezes zwrócił uwagę, że kredyty walutowe były najczęściej zaciągane przez osoby zamożniejsze. Przyznał jednocześnie, że niektórzy byli "przymuszani" do takich kredytów, ponieważ nie spełniali kryteriów wzięcia kredytu w złotówce.

Glapiński: Dopuszczam dalsze obniżenie stóp procentowych

Dopuszczam dalsze obniżenie stóp procentowych, dopuszczam także stopy ujemne - powiedział w piątek podczas konferencji prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że ewentualna obniżka stóp będzie zależna od sytuacji gospodarczej. Ewentualną podwyżkę stóp prezes nazwał "abstrakcją".

Na posiedzeniach między 17 marca a 28 maja 2020 r. Rada Polityki Pieniężnej trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną, łącznie o 140 pb., w krokach po 50, 50 i 40 pb., do poziomu 0,10 proc.

Pod koniec grudnia 2020 r. prezes NBP w wywiadzie dla "Obserwatora Finansowego" powiedział, że "obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i najlepiej odpowiada obecnej sytuacji". - Jednak w pierwszym kwartale następnego roku możliwe jest dalsze obniżenie stóp. Prowadzimy w NBP odpowiednie analizy możliwych okoliczności i potencjalnych skutków takiego obniżenia - wskazał.

Dalsze obniżenie stóp procentowych?

Glapiński pytany w piątek na konferencji o ten wywiad przekazał, że dopuszcza dalsze obniżenie stóp procentowych, a także stopy ujemne.

- Generalnie rzecz biorąc - tak, dopuszczam obniżenie stóp, tak, dopuszczam stopy ujemne, które - przypomnę - są w całej strefie euro. W Europie nie są żadnym ewenementem - powiedział prezes.

Dodał, że NBP przeprowadził analizę dotyczącą skutków ewentualnej obniżki stóp procentowych.

Według prezesa do ewentualnej obniżki mogłoby dojść w przypadku "radykalnego pogorszenia ogólnej sytuacji gospodarki". - Może pojawić się potrzeba dalszego poluzowania polityki pieniężnej, w tym przez obniżenie stóp procentowych. Wciąż dysponujemy dużą przestrzenią do obniżenia stóp, analizujemy wszystkie scenariusze i nie zawahamy się wprowadzić w życie scenariusza, który będzie potrzebny dla przezwyciężenia zapaści gospodarczej - powiedział.

Glapiński zwrócił jednak uwagę, że nie spodziewa się dalszego radykalnego pogorszenia gospodarki. - Zakładamy przeciwnie - że w tym roku, od tego kwartału będzie następowała poprawa koniunktury, a inflacja będzie zgodna z celem NBP. Jeśli ten scenariusz będzie się realizował - co zakładam z ogromnym prawdopodobieństwem, a może się to zmienić tylko pod wpływem czynników zewnętrznych, to nie będzie potrzeby zmiany stóp procentowych - powiedział.

Podwyżka stóp to "abstrakcja"?

Odnośnie ewentualnej podwyżki stóp, to takie działanie prezes nazwał obecnie "abstrakcją".

- Musiałaby gospodarka powrócić do anormalności już całkowicie, a do tego jest daleko i pojawienie się ryzyka wyraźnego przekraczania przez inflację celu inflacyjnego NBP, tego celu średniookresowego. Na razie żadne prognozy tego nie sugerują, żeby tak się miało stać, także pytanie o ewentualny wzrost są abstrakcyjne. Jeśli nie zajdą niespodziewane zewnętrzne przyczyny zmiany sytuacji w Polsce gospodarczej, to mogę śmiało powiedzieć, że przez najbliższe dwa lata nic takiego nie będzie miało miejsca, do końca tej kadencji RPP, stopy nie ulegną zmianie. W żadnym wypadku nie będą rosnąć, to zupełnie abstrakcyjne - podsumował prezes NBP.