We wtorek "Wprost" podało, że firma kosmetyczna Ziaja szczepi pracowników w etapie "0" razem z medykami. W sieci zawrzało.

Reklama

O tę sprawę pytano Artura Szyngwelskiego, kierownika biura zarządu firmy Ziaja.

Skoro lekarz jest zatrudniony w firmie prywatnej, to nie może się zaszczepić? - miał odpowiedzieć. Wie pan, skoro sprzątaczka w szpitalu może się zaszczepić - miał powiedzieć Szyngwelski dodając, że sam skorzysta ze szczepień - podają wirtualnemedia.pl.

To właśnie ta wypowiedź wywołała burzę w sieci.

"Skoro wg. Waszego prezesa szpitalna sprzątaczka to jakiś podludź to ja BOJKOTUJĘ produkty Ziaja” - napisała jedna z użytkowniczek Facebooka na profilu marki.

"Ziaja Polska jestem rozczarowana stanowiskiem Państwa pracownika w miejscu,gdzie pracuję zawsze chętnie i z dumą polecałam wasze produkty! Bo głęboko wierzyłam że jakość idzie w parze z potrzebami każdego klienta... żadna praca nie hańbi!”. "Ziaja Polska Pan Artur Szyngwelski to dla mnie dno. Od dziś rezygnuję z Waszych kosmetyków i preparatów. Doilnuję też by wszyscy w mojej rodzinie, moi przyjaciele i znajomi poznali stanowisko kierownika biura zarządu firmy Ziaja” – napisała kolejna.

Ziaja przeprasza

Firma kosmetyczna przeprosiła za komentarze pracownika.

"Nie wyraża on stanowiska firmy, stoi on wręcz w całkowitej sprzeczności z naszymi wartościami. Szacunek do każdej osoby, bez względu na wykonywany zawód, od zawsze był dla nas priorytetowy. Stawianie potrzeb klientów na pierwszym planie, wysłuchiwanie ich zdania, pozwala nam na rozwój i ciągłe samodoskonalenie się" - zapewniła Ziaja.

"Tym bardziej więc chcemy podkreślić, jak niezwykle przykro nam, że tego rodzaju wypowiedź została połączona z marką Ziaja. Przepraszamy" - dodała.