Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto zbuduje nam Baltic Pipe? Wśród firm jeden z wykonawców lądowej części Nord Stream

19 listopada 2020, 08:18
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Przetarg na jedną z tłoczni będzie powtórzony. Za dwie inne odpowiada wykonawca lądowej odnogi Nord Stream

Baltic Pipe będzie dostarczać do Polski gaz z szelfu norweskiego. Surowiec stamtąd ma w dużej części zastąpić gaz z Rosji, dostarczany dziś w ramach kontraktu jamalskiego (ponad 8 mld m sześc. rocznie). Umowa z Rosjanami wygasa z końcem 2022 r., a planowany termin uruchomienia bałtyckiej rury to październik 2022 r. Już jest więc prawie „na styk”, a tymczasem przetarg na budowę jednej z tłoczni będzie powtórzony. Wykonawca podmorskiej części Baltic Pipe został wyłoniony już w maju. Została nim włoska firma Saipem Limited, która była też wykonawcą terminalu LNG w Świnoujściu. Pod koniec października operator gazociągów Gaz-System poinformował zaś, że wybrał wykonawców budowy wszystkich elementów lądowych Baltic Pipe w Polsce, czyli gazociągów i tłoczni.

Przetarg na budowę tłoczni w Odolanowie wygrało konsorcjum, na którego czele stała krajowa spółka Atrem. Od wyników przetargu odwołała się jednak inna krajowa firma – Control Process. Sąd arbitrażowy uznał jeden z jej zarzutów. Gaz-System poinformował więc we wtorek, że unieważni postępowanie i przeprowadzi nowe.  Czy nie spowoduje to opóźnienia projektu? Państwowy operator zapewnił w odpowiedzi dla DGP, że wykonawca zostanie wybrany w trybie, który nie wpłynie na zakładany pierwotnie harmonogram realizacji tej inwestycji. „Termin zakończenia projektu Baltic Pipe pozostaje bez zmian, tzn. jest to 1 października 2022 r.” – informuje Gaz-System.

Przetargi dotyczące lądowej części Baltic Pipe od początku wywołują emocje. Wyrażano m.in. obawy o udział krajowych firm. Pod koniec października starał się je rozwiać nadzorujący Gaz-System Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Zaznaczał, że projekt Baltic Pipe realizowały i realizują w prawie 80 proc. firmy i konsorcja z kapitałem polskim, a pozostałe 20 proc. to są firmy zagraniczne jako generalni wykonawcy, ale 90 proc. ich podwykonawców to są firmy polskie. – – podkreślał Naimski.

Kwestię wyboru wykonawców Baltic Pipe poruszył w niedawnej interpelacji do premiera poseł PiS Bartosz Kownacki. –– wyjaśnia nam krótko polityk. Kownacki pytał m.in. o możliwość weryfikacji, czy firmy wybierane w postępowaniach dotyczących projektu Baltic Pipe nie są zaangażowane w budowę Nord Stream lub nie współpracują z Gazpromem.

Odpowiedzi od premiera jeszcze nie ma, ale dane są publicznie dostępne. Dwie tłocznie Baltic Pipe Goleniów i Gustorzyn (kontrakty warte w sumie kilkaset milionów złotych) ma zbudować firma Max Streicher. W sierpniu 2018 r. jej niemiecka filia wspólnie ze spółką Bonatti zdobyła kontrakt na prawie 300-kilometrowy odcinek gazociągu Eugal, który buduje spółka Gascade. Udziałowcami Gascade są niemiecki BASF i rosyjski Gazprom, a rurociąg ma być zasilany gazem z gazociągu Nord Stream 2, którego budowie Polska od lat się sprzeciwia.

„Firma Max Streicher S.A. w postępowaniach przetargowych na wybór wykonawcy prac budowlanych na tłoczniach w Goleniowie i Gustorzynie wykazała się wymaganym w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia doświadczeniem oraz zasobami realizacyjnymi, potwierdzonymi dodatkowym audytem, wykonanym przez Gaz-System, w zakresie posiadania zdolności technicznych, finansowych i organizacyjnych. Firma Max Streicher S.A. jest dużym i uznanym wykonawcą instalacji przesyłowych i tłoczni gazu na wielu inwestycjach gazowych w Europie, dlatego na etapie postępowania przetargowego przedstawiła doświadczenie odpowiadające przedmiotowi zamówienia Gaz-System” – odpowiada na nasze pytanie operator.

Krajowi politycy, m.in. premier Mateusz Morawiecki, sprzeciwiają się budowie Nord Stream 2 i jest to jedna z głównych kości niezgody w relacjach z Niemcami. Równocześnie współpracujemy z firmą, która buduje lądową odnogę tego gazociągu. O sprawę chcieliśmy spytać Piotra Naimskiego. Nie odpowiedział na nasze telefony. Nie odpowiedział nam też rzecznik rządu Piotr Mueller.

komentuje Tomasz Siemoniak, były minister obrony, obecnie wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj