Boję się, że może zabraknąć na transport publiczny, edukację, służbę zdrowia, pomoc mieszkańcom - mówiła prezydent Zdanowska na konferencji prasowej. Zaznaczyła jednocześnie, że Rada Ministrów rozumie potrzeby dużych miast związane z wydatkami samorządów na skutki epidemii.

Reklama

Zdanowska uspokajała, że na razie finanse Łodzi są jeszcze bezpieczne, choć nie da się przewidzieć sytuacji gospodarczej Polski i Łodzi w następnych miesiącach.

Łodzi, na ten moment, nie grozi bankructwo. Jeżeli jednak nic się nie zmieni w przepisach, to Łódź będzie w trudnej sytuacji, bo to, co zostało zapisane w budżecie i zostało nam przekazane ze strony rządowej, może mieć się nijak do wydatków, które ponieśliśmy w wyniku pandemii - powiedziała.

Skarbnik Łodzi Krzysztof Mączyński uważa natomiast, że sytuacja finansowa miasta jest bardzo zła. Przedstawiono dane, z których wynika, że porównując kwiecień 2019 i kwiecień 2020, w tym roku tylko z tytułu wpływów z podatków w kasie Łodzi brakuje 69 mln zł, w tym z podatku PiT 49 mln zł mniej niż w ubiegłym roku, a z CIT 20 mln zł mniej niż w ubiegłym roku w kwietniu.

Władze Łodzi mają nadzieję, że na skutek sukcesywnego rozmrażania gospodarki, ściągalność podatków poprawi się, ale - co podkreślał skarbnik - nie można zakładać tylko dobrego dla miasta scenariusza. Prezydent Zdanowska i Krzysztof Mączyński zapewniali, że cenną pomocą dla samorządów jest rządowy program tzw. tarczy antykryzysowej. Nie są to jednak środki wystarczające - wskazał skarbnik.

Miasto wydaje dodatkowe pieniądze, których nie musiałoby wydawać, gdyby nie sytuacja epidemiologiczna. Miasto wydało już prawie 22 miliony złotych na walkę z koronawirusem, a już jest wniosek na dodatkowy milion złotych, ale ta kwota ogólna będzie znacznie większa - mówił skarbnik Łodzi.

Przedstawiciele władz Łodzi przypomnieli, że od marca - w ramach walki ze skutkami pandemii i kryzysu ekonomicznego - przedsiębiorcy zwolnieni są z opłat za czynsz w lokalach komunalnych.

Widać już negatywne skutki dziur w budżecie miasta. Łódź będzie musiała zrezygnować z niektórych wydatków, na przykład na tzw. budżet obywatelski. Zdanowska i Mączyński przyznają, że Łódź ograniczają przepisy o zadłużaniu miasta, ale samorząd będzie się starał, aby finansowe skutki walki z koronawirusem nie dały się mocno we znaki mieszkańcom.