Według źródeł amerykańskiego portalu Uber zamierza zredukować zatrudnienie nawet o 20 proc. Oznacza to, że pracę straci 5,4 tys. pracowników z 27 tys. zatrudnionych. Byłaby to jak dotąd największa redukcja etatów w spółce po tym, jak w lipcu ubiegłego roku Uber zwolnił najpierw 400 pracowników działu marketingu, a we wrześniu kolejne 435 osób, w tym 250 inżynierów.

Reklama

Jak zaznacza The Information, ostateczna decyzja w sprawie masowych zwolnień w Uberze jeszcze nie zapadła. Informatorzy portalu twierdzą jednak, że zarząd może ją ogłosić w najbliższych tygodniach, a zwolnienia prawdopodobnie będą przebiegały etapami. Pewne jest natomiast, że wymówienie złożył dyrektor Ubera ds. technologii Thuan Pham, który pracował w koncernie od 2013 r. i był najdłużej w kierownictwie firmy. Jak donosi The Information, rezygnacja Phama miała związek z planami firmy, żeby zwolnić 800 inżynierów z liczącego 3800 osób zespołu technologicznego.

Decyzja Ubera podyktowana jest stratami, jakie ponosi firma z powodu kryzysu wywołanego pandemią Covid-19. Dochody spółki z przewozu osób w ramach Uber Ride spadły o w ostatnich miesiącach o 80 proc. w porównaniu do tego samego okresu rok temu. Sytuacja wygląda nieco lepiej, jeśli chodzi o oddział Uber Eats odpowiedzialny za dostawy posiłków, który odnotował nawet w ostatnim czasie niewielki wzrost obrotów. Może się to jednak przełożyć jedynie na mniejszą skalę zwolnień w liczącym 2,3 tys. pracowników dziale.

Planowane zwolnienia mają przynieść firmie oszczędności rzędu miliarda dolarów rocznie.

Rzecznik koncernu nie chciał komentować doniesień.

Jak można się spodziewać, firma przygotowana jest na każdy możliwy scenariusz, który zagwarantuje, że przetrwamy ten kryzys i wyjdziemy z niego jeszcze silniejsi - napisał w oświadczeniu wysłanym do The Information rzecznik Ubera.