Wolnych pracowników na rynku jest tak niewielu, że wymagania stają się bardzo niskie, a oferty kuszące. "Robimy, co możemy, by znaleźć personel dla naszych klientów, ale ludzie wyjechali za granicę i nie jest łatwo" - tłumaczy gazecie szef firmy pośredniczącej w zatrudnieniu czasowym, Krzysztof Wróblewski.

Przyciśnięci do muru pracodawcy po pomoc poszli do księży, którzy o ogłoszeniach mówią z ambony. Ulotki z propozycjami pracy roznoszą także listonosze. Jednak w Warszawie znalezienie pracownika graniczy z cudem - bezrobocie w stolicy to tylko 3,2 procenta.

Dlatego przed świętami pracodawcy ruszyli w Polskę. Pracowników szukają w terenie i obiecują, że będą ich dowozić do pracy. Ale i to może się okazać za mało, dlatego firmy coraz częściej myślą o rekrutowaniu pracowników zza naszej wschodniej granicy.