O sprawie napisała dziś "Gazeta Lubuska". Kilka dni temu odwołano wiceprezesa KGHM Maksymiliana Bylickiego. Za odwołaniem wnioskował prezes Krzysztof Skóra. Oficjalnym powodem było niewłaściwe prowadzenie inwestycji przez Bylickiego i brak właściwego nadzoru. To dziwne, tym bardziej, że we wrześniu ten sam prezes wysoko ocenił swego zastępcę i nagrodził sporą premią - komentuje "Gazeta Lubuska".

Reklama

Bylickiego zastąpił inny człowiek PiS - Dariusz Kaśków, były burmistrz Głubczyc i starosta głubczycki. Obaj panowie - były i nowy - powinni być zadowoleni. Bylicki dostanie odprawę w wysokości dziewięciu miesięcznych wynagrodzeń. To spora kwota. Wiceprezes zarabiał miesięcznie około 35 tysięcy złotych. Do tej kwoty trzeba jeszcze doliczyć kwartalne premie i nagrody, też niemałe. Ponadto, jako bezrobotny były wiceprezes przez rok, w ramach odszkodowania za zakaz pracy u konkurencji, co miesiąc otrzyma na konto 15 tysięcy złotych "odszkodowania" - wylicza "Gazeta Lubuska".

Nowy wiceprezes też nie może narzekać. Kaśków dostanie co najmniej dwie pensje po 35 tysięcy złotych plus premie i nagrody. A gdy Platforma Obywatelska, jako nowa władza w kraju, upomni się o KGHM i zerwie jego kontrakt, podobnie jak Bylicki dostanie odszkodowanie.

Według "Gazety Lubuskiej" nie jest to jedyny skok na kasę, przygotowywany przez prezesa KGHM. Już podjął jedną próbę, by w podobny sposób zrobić miejsce dla kolejnego zwolennika PiS. Nie udało się - rada nadzorcza zaprotestowała. Ale prezes się nie poddaje - zdaniem dziennikarzy kolejny raz spróbuje na posiedzeniu zarządu 22 listopada.

W zarządzie KGHM jest pięciu prezesów. Każdy z nich dostanie po co najmniej 400 tys. zł odszkodowania plus niemal po 200 tys. zł odszkodowania za roczny zakaz pracy u konkurencji. Wynik na dziś: 3,6 mln zł. Każdy wymieniany członek zarządu na nowego pociąga za sobą dodatkowe 600 tys. zł - podsumowuje "Gazeta Lubuska".