- powiedziała PAP Gawrońska. Dodała, że prognozy te opierają się na analizie wskaźników m.in. dotyczących wylęgów piskląt. Jak wyjaśniła, ostatnie miesięczne informacje pokazują, że są one najniższe od trzech lat a ponadto jest znacznie mniej jaj przeznaczanych na wylęgi. Zdaniem dyrektor KIPDiP, jeśli trend obserwowany od dwóch miesięcy się utrzyma, to skokowo spadnie pogłowie niosek, a to z kolei ograniczy podaż jaj na rynku i spowoduje wzrost ich cen.
Dotychczasowe dane o wylęgach świadczą, że pogłowie towarowych kur nieśnych na fermach spadło od początku roku o ponad 1 mln sztuk. Jeszcze bardziej - bo aż o 1, 2 mln sztuk - spadło pogłowie kur ogólnoużytkowych, czyli ptaków przeznaczonych do chowu przyzagrodowego. zaznaczyła Gawrońska.
Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz ocenia, że obserwowane zmniejszanie produkcji wiąże się prowadzeniem inwestycji przez kilku dużych producentów i w tzw. alternatywne metody chowu kur (np. na wolnym wybiegu). Według Gawrońskiej, popyt na jaja (ściółkowe i z wolnego wybiegu) rośnie, ale nadal najwięcej sprzedaje się jaj pochodzących z chowu klatkowego. "Na razie zainteresowanie jajami z chowu alternatywnego nie jest na tyle duże, by producenci mogli realizować duże inwestycje; w najbliższym czasie rynek zweryfikuje, czy konsumenci są gotowi płacić za nie wyższe ceny" - powiedziała dyrektor.
Z danych KIPDiP wynika, że w Polsce jest ok. 48,5 mln sztuk kur niosek, z czego ok. 85 proc. w chowie klatkowym, 11,2 proc. - w ściółkowym, 3,6 proc. - na wolnym wybiegu i zaledwie 0,7 proc. - to kury nioski w chowie ekologicznym. Według Izby, prognozowane wzrosty cen hurtowych jaj niekoniecznie muszą się przełożyć na wzrosty cen detalicznych. Zdaniem dyrektor, w tym przypadku wiele zależy od polityki handlowej dużych sieci marketów. - powiedziała Gawrońska.