W przesłanym PAP stanowisku spółki PGE jej rzeczniczka Sandra Apanasionek podkreśliła, że granice te uwzględnione są w "obowiązujących dokumentach planistycznych gminy Bogatynia od 1994 roku". Zwróciła uwagę, że "strona czeska od 25 lat ma świadomość i wiedzę, że na terenie przygranicznym będą prowadzone prace górnicze".
Rzeczniczka zaznaczyła, że kopalnia co dwa lata sprawdza poziom hałasu emitowanego podczas jej pracy. – napisała Apanasionek.
- czytamy w stanowisku PGE.
Stwierdza się w nim też, że "nie istnieją dowody potwierdzające wpływ działalności górniczej w Niecce Żytawskiej na osiem czynnych ujęć wody znajdujących się na terenie Czech".
Marszałek kraju (województwa) libereckiego Martin Puta powiedział agencji CTK, że zdaniem miejscowej ludności, kopalnia Turów i pobliska elektrownia już obecnie przekraczają dozwolony poziom hałasu.
Pomiary zostaną podjęte z inicjatywy mieszkańców położonego najbliżej kopalni miasta Hradek nad Nysą.- powiedział CTK Milan Starec, który mieszka w Hradku. Według niego, sytuacja pogorszyła się po tym, gdy rozpoczęto wyrąb lasu na terenie przyszłej odkrywki.
- dodał Puta.
Apanasionek zdementowała podaną przez CTK informację, że odkrywka kopalni osiągnie do 2044 roku 30 kilometrów kwadratowych powierzchni i 330 metrów głębokości. – napisała. Podkreśliła, że niedawne udostępnienie kopalni terenu o powierzchni 14,6 ha nie przesądza o możliwości podjęcia tam wydobycia.
Stanowisko PGE zwraca także uwagę na fakt, że rozróżniane powinny być dwa odrębne aspekty sprawy – zatwierdzony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który uzgadniano ponad dwa lata, także w toku postępowania transgranicznego, oraz trwające konsultacje z Niemcami i Czechami na temat oddziaływania kopalni na środowisko po kwietniu 2020 r.
stwierdza stanowisko PGE.