Pięć giełdowych firm powiązanych z Ryszardem Krauze radziły sobie dziś bardzo dobrze. Może nie zarobiły dla swoich właścicieli grubych milionów, ale - co ważniejsze - ich akcje nie pikowały na łeb na szyję, tak jak to miało miejsce pod koniec sierpnia.

Wtedy to, tylko w ciągu jednego dnia, kurs Petrolinvestu spadł o 29 proc., a Prokomu - 8,7 proc. A wszystko dlatego, że pod koniec sierpnia prokuratura zasugerowała, że biznesmen ma nieczyste sumienie. Krauze, Janusz Kaczmarek, Jaromir Netzel, Konrad Kornatowski i Lech Woszczerowicz mieli być zamieszani w przeciek ze spalonej akcji CBA, której finałem miało być zatrzymanie Andrzeja Leppera, gdy bierze łapówkę.

Pod koniec sierpnia wydawało się przez chwilę, że to już koniec kariery biznesowej Krauzego. Inwestorzy sprzedawali w panice akcje jego firm. W ciągu kilku godzin biznesmen stracił około 700 mln zł. Jednak następnego dnia zaczął odrabiać straty. Akcje spółek wróciły mniej więcej do wcześniejszego poziomu.

Dziś inwestorzy nie popełnili już tego samego błędu. Pięć spółek Krauzego zaczęło co prawda dzień trochę gorzej niż zwykle, ale ostatecznie kurs zamknięcia był podobny do kursu otwarcia. Dotyczy to zarówno informatycznego koncernu Prokom, jak i biotechnologicznego Biotonu. Nieznacznie wzrosły natomiast kursy naftowego koncernu Petrolinvest i dwóch innych firm - Polnord oraz Pol-Aqua.