Jak mówił w środę w Głuchowie w Łódzkiem Tobiszowski, wydaje się, że klimat dla inwestycji wiatrowych w Polsce znacznie się poprawił. Jak jednak dodał, na dzisiaj nie planujemy zmian, co nie znaczy, że się nie pojawią na jesieni, czy w przyszłym roku.

Zgodnie z ustawą z 2016 r. nowe wiatraki mogą powstawać w odległości co najmniej dziesięciokrotności ich wysokości od zabudowań (tzw. 10H).

Największe bankructwo farmy wiatrowej w Polsce. Farmę przejmie Polenergia

Tobiszowski stwierdził, że zapis ten wynikał z różnych niedobrych zdarzeń, których od pewnego czasu nie ma i to dobrze. Jak dodał, ME ma wiele pytań i sygnałów na temat tej regulacji i to będzie nas zbliżało, by zastanowić się, czy tych zapisów nie skonstruować na nowo.

Jak mówił, on sam chce pokazywać dobre przykłady dialogu między stronami jak w gminie Głuchów, gdzie pracują farmy wiatrowe i są plany ich rozbudowy, a większych sprzeciwów nie ma i nie było. Wydaje się, że zaczął się dobry klimat i lepsze relacje - ocenił wiceminister. Jego zdaniem, restrykcyjne przepisy są również korzystne dla inwestorów, bo zapobiegają ostrym protestom i społecznym buntom. Jestem wielkim zwolennikiem utrzymywania konsensusu i spokoju, bo wtedy inwestorzy mogą inwestować nawet pomimo pewnych ograniczeń - stwierdził Tobiszowski.

Przypomniał, że Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej kończy prace nad kodeksem dobrych praktyk w energetyce wiatrowej i wyraził przekonanie, że nowe farmy będą już powstawać zgodnie z nim.

Magdalena Sobczyńska, członek zarządu firmy NovEnergia, właściciela jednej z farm na terenie Głuchowa przypomniała z kolei, że regulacja 10H skutecznie ograniczyła inwestycje gmin wokół farm wiatrowych. „To powoduje w gminach niepokoje, bo są zablokowaniu w rozwoju i w inwestycjach w otoczeniu farm wiatrowych” - wskazała.