Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowa wojna o granice i pieniądze. "Chodzi o wchłonięcie pasożytniczego obwarzanka"

14 marca 2019, 06:10
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mapa
Mapa/Shutterstock
Część gmin boi się, że silniejsi sąsiedzi przejmą ich najcenniejsze tereny, by w ten sposób reperować  własne budżety. Dlatego chcą w przepisach zmian, które ucywilizują proces zmiany granic w samorządach. MSWiA twierdzi, że przygląda się sprawie.

­Największe obawy ma najbogatsza gmina w Polsce – Kleszczów w województwie łódzkim. Jej sąsiad  – gmina Bełchatów – chce przejąć tereny z kopalnią i elektrownią, produkującą  ok. 20 proc. krajowej energii. Stawką są wpływy podatkowe rzędu 70–80 mln zł rocznie. Podobnego scenariusza boi się gmina Lubin (zakusy na tereny ma miasto Lubin), Krasne i Trzebownisko (których tereny mógłby przejąć Rzeszów) czy Stawiguda (wrócił temat zmiany granic administracyjnych Olsztyna).

Przedstawiciele gmin, które są zainteresowane  ekspansją terytorialną, przekonują, że chodzi im jedynie o wchłonięcie pasożytniczego obwarzanka, który chętnie korzysta z infrastruktury większego sąsiada, ale nie chce dać nic w zamian i nie inwestuje w swój rozwój.

Wrogie przejęcie czy korekta mapy?

Gminy zagrożone przejęciem gruntów interweniują u parlamentarzystów i w MSWiA. Włodarze zainteresowani aneksją odpowiadają, że obecny podział administracyjny jest sztuczny, a wójtom zależy tylko na własnych posadach

Władze Kleszczowa razem ze Związkiem Gmin Wiejskich RP będą dziś dyskutować o zmianach granic. Omawiane będą np. przypadki gmin, które niepokoją się planami ekspansji terytorialnej Rzeszowa czy Dobrzenia Wielkiego, którego tereny (z elektrownią) w 2017 r. przejęło Opole. Choć zaoferowało sporo w zamian: utrzymanie placówek oświatowych na przyłączanych terenach, ulgi dla firm, doprowadzenie miejskiej komunikacji. Obiecano też pomoc finansową.

– wylicza wójt Dobrzenia Wielkiego Piotr Szlapa. Ale dodaje, że ta kroplówka się skończy w 2021 r. – – argumentuje wójt. Dodaje, że cały czas dąży do odwrócenia zmian z 2017 r. – – przekonuje Szlapa.

Prezydent Lubina Robert Raczyński (chce częściowo wchłonąć gminę Lubin) przekonuje, że gdyby to od niego zależało, jego miasto przejęłoby od razu wszystkie tereny sąsiada. – – przekonuje prezydent Raczyński.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że Lubin prawdopodobnie dopnie swego. Gdy po wyborach samorządowych Dolny Śląsk wizytował szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, by ustalić warunki koalicji w tamtejszym sejmiku z Bezpartyjnymi Samorządowcami (jednym z liderów ruchu jest właśnie Robert Raczyński), to elementem zawartego porozumienia miało być właśnie zielone światło od rządu dla powiększenia miasta Lubin.

Kłótnie wokół zmian gminnych granic, a także zaangażowania polityków najwyższych szczebli w te procesy powtarzają się w zasadzie co roku. Zmieniają się co najwyżej samorządy, których problem dotyka. W uproszczeniu przepisy ustawy o samorządzie gminnym przewidują, że do końca marca gminy czy miasta, które myślą o powiększeniu swoich terenów, muszą złożyć wnioski do MSWiA za pośrednictwem wojewody. Poprzedzone muszą być konsultacjami z mieszkańcami, które potem i tak są niewiążące. Do końca lipca zmiany na mapie rząd zatwierdza lub nie (w drodze rozporządzenia Rady Ministrów), a te wchodzą w życie od stycznia kolejnego roku.

W zeszłym tygodniu delegacja złożona z wójtów, którzy boją się działań swoich sąsiadów, pojawiła się w MSWiA. Problem wyłożono wiceszefowi resortu Pawłowi Szefernakerowi. Jednym z postulatów jest to, by do zmian granic niezbędna była zgoda zainteresowanych mieszkańców, najlepiej wyrażona w drodze lokalnego referendum.

Ale chodzi też o sprawy finansowe. – – wskazuje Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP, a jako przykład wskazuje Dobrzeń Wielki.

– potwierdza dr Stefan Płażek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – – mówi ekspert.

Może się jeszcze zdarzyć tak, że gmina – pozbawiona części majątku wskutek zmiany granic – przez kolejne dwa lata wciąż płaci janosikowe na rzecz biedniejszych samorządów. Powód? Wpłaty naliczane są z dwuletnim poślizgiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj