Zmiany będą kosztować do 2014 roku 28 mld zł. "Jest to uzgodnione z minister finansów" - zapewnia szefowa resortu polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska, autorka projektu.

Podstawowa zmiana to wydłużenie urlopu macierzyńskiego z 18 do 26 tygodni. W przyszłym roku będzie to już 20 tygodni i co dwa lata ma być zwiększany o dwa tygodnie. "Będziemy jednak sprawdzać, czy nie przeszkodzi to matkom w powrocie do pracy" - tłumaczy Kluzik-Rostkowska. Obawia się, że pracodawcy niechętnie przyjmą kobiety z powrotem po tak długiej przerwie.

Do tego, aby nie wyrzucali z pracy młodych mam, mają przekonać pracodawców ulgi na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - przez trzy lata składki będzie opłacać państwo. Dzięki temu matki po urlopie macierzyńskim będą tańszymi pracownikami.

Mała rewolucja czeka też zasady prowadzenia działalności gospodarczej. Teraz przepisy nie przewidują urlopów wychowawczych dla prowadzących własne firmy. Kluzik-Rostkowska chce, by na trzy lata można było działalność zawiesić, a składki ZUS za ten okres zapłacili podatnicy. Dotyczyć ma to jednak tylko tych, którzy rozliczają się kartą podatkową - czyli tzw. ryczałtem.

Zostaje też becikowe. Jednak dostaną je tylko te mamy, które będą dbały o ciążę - wypłata uzależniona będzie od tego, czy ciąża od 10. tygodnia jest pod stałą opieką lekarza. Kluzik-Rostkowska chce, by becikowe można było wypłacać jeszcze przed urodzeniem dziecka.