Krótkie streszczenie poprzednich odcinków: najpierw inwestorzy bali się, że gospodarka się przewróci, a Fed tego nie zauważy i dodatkowo ją zdepcze. Bank centralny zapewniał, że niczego nie przegapi, więc wszystko będzie dobrze, a potem jeszcze gospodarka dała znać, że wcale się nie przewraca. Ale inwestorzy i tak boją się, że za chwilę straci równowagę. Przy pomocy prezydenta.

To, co obecnie dzieje się wokół amerykańskiej gospodarki, można by sfilmować, ale byłby to raczej dramat psychologiczny niż beztroski sitcom.

Obawy, że Stany Zjednoczone zmierzają prostą drogą w stronę recesji, są dziś rozpowszechnione. Nie oznacza to oczywiście, że kryzys jest nieunikniony, nie wiadomo, czy miałby nastąpić już w tym roku czy dopiero w 2020 r. Ale jeśli ponure przewidywania się sprawdzą, poczuje to także reszta świata, a Polska nie będzie wyjątkiem. To, czy wkrótce znów zacznie przybywać nad Wisłą bezrobotnych, zależy więc w dużym stopniu od tego, czy Amerykanie zdołają uchronić się przed recesją czy nie.

Aktor pierwszy: inwestorzy

W większości państw świata giełdy i rynek finansowy nie mają zbyt wielkiego wpływu na realną gospodarkę. Zależy ona od ich oczekiwań i decyzji konsumentów i przedsiębiorców, a rynek finansowy zwykle jest zbyt mały, żeby na te oczekiwania i decyzje skutecznie wpływać. Ale w Stanach Zjednoczonych jest inaczej. Amerykański rynek jest największy na świecie i dlatego ściśle powiązany z całą gospodarką. W USA wszyscy – instytucje finansowe, media, władze i szeroka publiczność – zwracają znacznie większą niż gdzie indziej uwagę na to, co się dzieje na giełdach. To z kolei powoduje, że negatywne zaburzenia na rynku mogą tam działać jak samospełniająca się przepowiednia: jeśli rynek na serio obawia się recesji i swoim zachowaniem zaczyna się do niej przygotowywać, już sam ten fakt może wywołać kryzys. Taką zależność opisywał pod koniec ubiegłego roku na swoim blogu oddział Fed z St. Louis.

Sygnały zapowiadające recesję są wyraźne: dzisiaj rynki finansowe w USA – nie tylko rynek akcji, lecz także obligacji rządowych, obligacji przedsiębiorstw, nieruchomości czy surowcowy – w dużej mierze wyglądają tak, jak wyglądały mniej więcej na rok przed ostatnim kryzysem. Jednocześnie są już gotowe zestawy wyjaśnień, dlaczego recesja ma nadejść.