Branża czeka na rozporządzenia i analizuje nową rzeczywistość. Niektóre firmy, np. EWE, informują klientów, że wstrzymują podpisywanie umów. Inne, np. Tauron, powołują specjalne zespoły ds. cen. Samorządy pytają, jak będzie wyglądała renegocjacja umów i do kiedy będą obowiązywać. Często mają kontrakty zawarte sporo przed 1 stycznia 2019 r. ze znacząco wyższymi stawkami, a te renegocjowane mają obowiązywać od początku roku. Szpitale z kolei już płacą wyższe rachunki, bo nie udało im się wyłonić nowych dostawców energii, więc mają umowy z rezerwowymi – awaryjne, czyli droższe. Przemysł, w tym największy konsument energii w Polsce - KGHM Polska Miedź, też czeka na rozporządzenie. Odbiorcy indywidualni z grupy G wciąż nie wiedzą, ile będą w tym roku płacić za prąd. Na razie obowiązuje dotychczasowa taryfa na 2018 r. Bo choć Urząd Regulacji Energetyki, który zatwierdza ceny dla gospodarstw domowych, dał czas energetykom na korekty złożonych w listopadzie taryf G do 3 stycznia, to 2 stycznia uznał, że wzywa je do korekty "w nowej rzeczywistości prawnej". Ale terminu złożenia nie wyznaczył.
Na co czekamy?
Firmy energetyczne nie wiedzą, na jakich zasadach renegocjować umowy i policzyć upusty za energię, ponieważ nie ma żadnych wytycznych, jak to zrobić. Zmieniona ustawa o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw z 28 grudnia 2018 r. określa bowiem tylko terminy (do 30 stycznia spółki mają podjąć działania dotyczące cenników, a do 1 kwietnia renegocjować umowy z firmami i samorządami), a nie sposób działania. W art. 19 czytamy, że dotychczasowe przepisy wykonawcze zachowują moc maksymalnie przez sześć miesięcy od wejścia nowelizacji w życie. Tyle że stare przepisy wykonawcze w ogóle nie określają kwestii renegocjacji umów i liczenia upustów, ponieważ te wprowadziła dopiero grudniowa nowelizacja. Sytuacja jest więc patowa. A kiedy będzie nowe rozporządzenie? Na to pytanie zadane w środę resort energii nam wciąż nie odpowiedział.
Renegocjacje bez negocjacji
Konfrontacja nowelizacji z rzeczywistością nie jest prosta, zwłaszcza z perspektywy samorządów. Związek Miast Polskich (ZMP) zwraca uwagę, że nowe przepisy nie przewidują możliwości negocjacji ani odwołania przez lokalne władze w sytuacji, gdy nie spodobają im się nowe propozycje spółek energetycznych. – zapowiada ZMP.
Bydgoszcz ma roczną umowę obowiązującą do czerwca 2019 r. – zasypuje nas pytaniami Tomasz Bońdos, koordynator zespołu ds. zarządzania energią w bydgoskim urzędzie miasta. Energetycy nie potrafili nam wyjaśnić tych kwestii.
- mówi nam Aleksandra Smyczyńska z działu komunikacji tej spółki.
Każdy ma inny problem
Sytuacji nie ułatwia fakt, że kontrakty były podpisywane w różnym czasie, na różne okresy i w związku z tym samorządy przyjmowały odmienną taktykę wobec dostawców. Niektóre już kilka miesięcy temu uzyskały gwarancję niższych cen. Samorząd woj. lubelskiego ma umowę z PGE Obrót od 1 października 2017 r. do końca 2019 r. W związku z szykowanymi przez spółkę podwyżkami region wystąpił w październiku 2018 r. do PGE z pismem, w którym nie zgadzał się na zmianę taryfy. odpowiada Remigiusz Małecki, rzecznik marszałka woj. lubelskiego.
Rzeszów w grudniu rozstrzygnął przetarg, w którym wybrał PGE. Choć spółka złożyła najtańszą ofertę, to o 68 proc. wyższą niż dotychczasowa. Potem premier ogłosił, że podwyżek nie będzie. Prezydent Tadeusz Ferenc wystosował list do prezesa PGE z prośbą o przywrócenie dotychczasowych cen.
Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego ma umowę do 28 lutego 2019 r. Pod koniec grudnia ogłosił przetarg na dostawę energii z terminem składania ofert do 16 stycznia 2019 r. Z kolei lubuski samorząd bez dyskusji zatwierdził umowę z Eneą na 2019 r. (wzrost z 278,8 zł do 378,6 zł netto/MWh) i odesłał dokumenty firmie, żeby upoważnione osoby też ją podpisały. Czy tak się stało, a jeśli tak – czy możliwe są jej renegocjacje, Enea nie odpowiedziała. Władze woj. pomorskiego droższe umowy na ten rok zawarły w listopadzie i grudniu. Szykują już wnioski o renegocjacje.
Jeszcze inaczej jest w woj. zachodniopomorskim.– tłumaczy Marek Mucha z biura prasowego urzędu marszałkowskiego. Ale dostawca w myśl ustawy nową ofertę musi wysłać - inaczej grożą mu kary finansowe.
- mówi Marek Wójcik, ekspert legislacyjny ZMP. Podkreśla, że rząd różnicuje samorządy w zależności od tego, kiedy podpisano umowę, choć sygnały o podwyżkach pojawiły się już w maju i czerwcu.
Efekt domina
– dopytuje jeden z samorządowców.
Wiele wątpliwości samorządowców budzi sama procedura narzucenia cen na wolnym rynku przez rząd. - mówi Tomasz Bońdos z bydgoskiego magistratu.
Stan zawieszenia
Sprzedawca energii elektrycznej i gazu firma EWE poinformowała klientów, że "sposób przygotowania ustawy oraz jej zatwierdzenia nie daje firmom energetycznym szansy na przygotowanie się do wynikających z niej zmian. Ustawa jest napisana bardzo ogólnie, co powoduje, że na dzień dzisiejszy na większość stawianych przez nas pytań nie ma odpowiedzi. Dlatego jesteśmy zmuszeni do wstrzymania podpisywania nowych umów z klientami aż do odwołania”.
W warszawskim Szpitalu Bródnowskim, któremu w październiku skończyła się umowa z dotychczasowym dostawcą, cztery razy nie udało się wyłonić nowego – albo nikt nie stawał do przetargu, albo oferta dwukrotnie przewyższała budżet. – mówi nam Piotr Gołaszewski, rzecznik placówki.
Co powie Bruksela?
- przypomniała rzeczniczka Komisji Europejskiej Mina Andreewa. O pomoc publiczną (chodzi o 4 mld zł rekompensat, jakie miałyby trafić do spółek obrotu) pytaliśmy resort energii. Nie dostaliśmy odpowiedzi. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk uspokaja, że rząd ma stosowną opinię w tej sprawie – ale nie została ujawniona.
- mówi DGP senator PiS Wojciech Piecha. To nie jest jednak oczywiste i może się okazać, że nawet jeśli uporządkowane zostaną w końcu krajowe przepisy, KE każe nam ten porządek zmienić.
– mówi DGP dr Marcin Stoczkiewicz, szef ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. - dodaje.
Kowalski poczeka
URE nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy poznamy nowe stawki w taryfie G dla indywidualnych klientów. Na razie obowiązują te zatwierdzone na rok 2018. Nowe, gdy zostaną w końcu zatwierdzone, wejdą w życie po 14 dniach.
Nieoficjalnie słyszymy, że nawet regulator nie wie, czy spółki mogą chcieć podwyższyć cenę energii elektrycznej (stanowiącej ok. 40 proc. rachunku), czy jednak powinny ją zamrozić. To z kolei mogłoby spowodować obniżenie łącznego rachunku za prąd, uwzględniając mniejszą akcyzę (z 20 do 5 zł za 1 MWh) i opłatę przejściową (ściętą o 95 proc.).