- poinformował Adrian Kubicki, podkreślając jednocześnie, że podobnie jak inni pracownicy, związkowcy mają prawo uczestniczyć we wszystkich spotkaniach. Przypomniał, że tego typu rozmowy będą kontynuowane.
We wtorek rano przed siedzibą LOT zebrali się pikietujący. Na pikietę przyszło ok. około 100 osób, głównie piloci i personel pokładowy ubrany w mundury służbowe. Prezes PLL LOT Rafał Milczarski zaprosił wówczas wszystkich pracowników i współpracowników na rozmowę m.in. o postulatach, wybrzmiewających podczas pikiety.
W trakcie spotkania zarządu LOT z pracownikami Kubicki mówił dziennikarzom, że zarząd czeka obecnie na wszystkich chętnych pracowników, którzy ę, a także - powiedział.
Kubicki zaznaczył, że wtorkowe spotkanie nie odbywa się - ocenił.
Od ubiegłej środy zarząd spółki codziennie spotyka się z pracownikami, by rozmawiać o sytuacji w spółce, w tym również finansowej, a także odpowiadać na ich pytania, m.in. związane z samozatrudnieniem czy wynagrodzeniem.
Pytany o poruszane na spotkaniach kwestie, Kubicki odparł, że pracownicy - mówił. Jak dodał, na ostatnich spotkaniach pracownicy pytali również o to, czy decyzja warszawskiego Sądu Okręgowego, zgodnie z którą zapowiadany na 1 maja strajk nie mógł się odbyć, rzeczywiście istnieje. Interesował ich też sposób prowadzenia rozmów ze związkami zawodowymi w kwestii strajku.
Kubicki podkreślił, że bardzo duża liczba zgłaszanych na spotkaniach uwag jest konstruktywna. - zapewnił Kubicki. Zaznaczył, że na podstawie tych rozmów będzie możliwe wypracowanie kształtu m.in. nowych zasad wynagradzania.
Osią sporu między związkami zawodowymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, wskazując, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. W październiku ub.r. Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca, czyli LOT, miał prawo wypowiedzieć regulamin wynagradzania.