Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeśli nie zakupy, to co? Jak zakaz handlu zmieni przyzwyczajenia Polaków?

1 grudnia 2017, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 14 minut
centrum handlowe zakupy
centrum handlowe zakupy/Shutterstock
Wprowadzenie zakazu handlu zmieni przyzwyczajenia Polaków. Ale niekoniecznie tak, jak wyobrażają to sobie inicjatorzy zmian.

Dzięki ograniczeniu handlu w niedziele polskie dzieci będą się lepiej uczyć i staną się zdrowsze. Wzmocnią się więzy społeczne, w rodzinach rzadziej będą zdarzały się konflikty, zwiększy się popyt na usługi turystyczne, kulturalne i sportowe. Takie między innymi efekty wprowadzenia ograniczeń sprzedaży przedstawił rząd w swoim stanowisku do obywatelskiego projektu w sprawie zakazu handlu. Solidarność, która przygotowała projekt, w swoim uzasadnieniu dorzuca jeszcze m.in. możliwość uczestnictwa w wydarzeniach religijnych i kulturalnych, ograniczenie stresu związanego z pracą w weekendy oraz ryzyka wystąpienia chorób (w tym psychicznych), a także wzrost konkurencyjności w branży handlowej, który spowoduje spadek cen towarów. Niedziela po wprowadzeniu zakazu handlu powinna być więc dniem przyjaznych relacji, skupienia na rodzinie i życiu duchowym, a nie na konsumpcjonizmie.

Tyle założenia, ale przecież szczęścia i społecznej harmonii nie da się zadekretować. Pewne jest jedynie to, że ograniczenie niedzielnego handlu będzie miało nie tylko skutek ekonomiczny, lecz także społeczny. Przez ostatnie trzy dekady Polacy przyzwyczaili się do robienia zakupów w niedziele, więc po wprowadzeniu ograniczeń powstałą w ten sposób próżnię trzeba będzie jakoś zapełnić. Niekoniecznie w sposób, jaki kreują wnioskodawcy zakazu lub politycy. Człowiek to nie maszyna, którą da się zaprogramować poprzez jeden zakaz, nawet jeśli będzie miał on istotny wpływ na przyzwyczajenia i codzienne życie Polaków.

– uważa prof. Janusz Czapiński z Instytutu Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, współautor Diagnozy Społecznej.

Kto zatem najbardziej odczuje skutki zakazu? Czy zmieni się sposób spędzania wolnego czasu? Czy zwiększy się aktywność obywateli na innych polach?

Wielka pustka

– wskazuje prof. Juliusz Gardawski, dyrektor Instytutu Filozofii, Socjologii i Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej.

Potwierdzają to liczby. Z badań TNS Polska przeprowadzonych w 2016 r. wynika, że 74 proc. Polaków robi zakupy w niedziele, a 54 proc. odwiedza sklepy w niedziele przynajmniej raz w miesiącu. Z kolei 22 proc. respondentów nigdy nie kupuje w dni świąteczne. W porównaniu z 2004 r. wzrósł odsetek osób odwiedzających sklepy w niedziele i święta z dużą częstotliwością, a zmalał tych, którzy nie kupują w takie dni. Jednocześnie zdaniem 51 proc. respondentów wprowadzenie zakazu handlu w co drugą niedzielę spowoduje chaos, korki i kolejki w soboty poprzedzające niedziele z zakazem handlu. Z kolei 46 proc. osób uważa, że obostrzenia handlu spowodują ograniczenie dostępu do kin, restauracji i usług zlokalizowanych w centrach handlowych. Z perspektywy interakcji społecznych ma to istotne znaczenie. Przez ostatnie trzy dekady Polacy nie tylko przyzwyczaili się do robienia zakupów w niedziele, lecz także do zmiany funkcji placówek handlowych. Klientom zależy nie tylko na nabywaniu towarów, ale często również usług, bo w centrach handlowych działają np. wspomniane kina i restauracje oraz zakłady fryzjerskie, kluby fitness, parki rozrywki dla dzieci. Dla części osób odwiedziny w nich to forma spędzania wolnego czasu (często dla całych rodzin), dla innych – okazja do dokonania większych zakupów, na które nie ma się czasu od poniedziałku do piątku (np. wyposażenia domu). Z tych przyczyn 44 proc. respondentów wspomnianego badania uznało, że wprowadzane obostrzenia odbiorą im możliwość wyboru formy spędzania wolnego czasu z rodziną oraz utrudnią robienie dużych zakupów. Być może dlatego większość Polaków (76 proc.) popiera wprowadzenie dwóch niedziel w miesiącu wolnych dla pracowników handlu bez konieczności zamykania sklepów (poselski projekt w tej sprawie wpłynął do Sejmu, ale wobec przyjęcia ustawy ograniczającej handel nie ma on szans na uchwalenie). Istotne znaczenie ma w tym zakresie także miejsce zamieszkania.

– tłumaczy prof. Dorota Majka-Rostek z Zakładu Socjologii Płci i Rodziny Uniwersytetu Warszawskiego.

Takie tendencje znajdują potwierdzenie w badaniach, z których wynika, że zakupy w niedziele realizuje aż 80 proc. mieszkańców wielkich miast (powyżej 500 tys. mieszkańców). Może to wynikać nie tylko z większej dostępności do wielkich centrów handlowych, lecz także z rytmu życia. W większych miastach więcej czasu zajmuje dojazd do i z pracy, częściej też wykonuje się swoje obowiązki pracownicze w niestandardowych godzinach. A to sprzyja odkładaniu zakupów na weekend. W niedzielę rzadziej robią je mieszkańcy mniejszych miast, a najrzadziej ci mieszkający na wsi (ale i tak nie jest to niski wskaźnik – 69 proc.).

Poczucie istotnej zmiany w codziennym życiu w związku z ograniczeniem handlu może też zależeć od innych czynników, w tym przede wszystkim wieku. Dla osób młodych zatrudnienie przy sprzedaży jest jednym z najczęstszych sposobów na rozpoczynanie kariery zawodowej. Dodatkowo umożliwia ono także np. dorabianie na studiach, bo praca w handlu jest jedną z nielicznych profesji, która daje możliwość wykonywania obowiązków jedynie w weekendy. Po zmianach możliwość takiego zatrudnienia zostanie ograniczona. Dodatkowo zakaz niedzielnego handlu w największym stopniu wpłynie na przyzwyczajenia osób młodych, bo teraz to właśnie one najczęściej odwiedzają sklepy w niedziele. W ten dzień zakupy robi aż 87 proc. osób w wieku 18–29 lat (najrzadziej osoby powyżej 60 lat – 54 proc.).

– wyjaśnia prof. Majka-Rostek.

Wielkie lenistwo

Skoro ustawowe obostrzenia sprzedaży w praktyce mają doniosłe znaczenie społeczne, to oczywiście warto zadać pytanie o następstwa takiej zmiany przepisów. Dotychczasowe wizyty w sklepach trzeba będzie zastąpić innego rodzaju aktywnością. – – tłumaczy prof. Gardawski.

Dotyczy to w szczególności rodzin. Dla singla lub singielki korzystanie z płatnych usług oznacza koszt jednego biletu wstępu na koncert, do muzeum, teatru, kina lub cenę za posiłek w restauracji lub kawiarni. W przypadku budżetu rodzinnego wydatki te trzeba pomnożyć przez większą liczbę osób. Zdaniem ekspertów nie oznacza to jednak, że po wprowadzeniu ograniczeń w handlu rodziny zachowają się zgodnie ze scenariuszem kreowanym przez polityków.

– tłumaczy prof. Majka-Rostek. Jej zdaniem obostrzenia wymuszą zmianę przyzwyczajeń, ale nie poprawią relacji wewnątrzrodzinnych. – – dodaje.

Podobnie uważa prof. Czapiński. – – wskazuje.

Twierdzenia te mają potwierdzenia w badaniach. Z tych opublikowanych w tym roku przez GUS wynika, że ponad 80 proc. Polaków codziennie ogląda telewizję (w tym ponad 30 proc. do 2 godzin dziennie i prawie tyle samo 2–4 godziny; co piąta osoba przeznaczała na to ponad 4 godziny). To zdecydowanie najpopularniejsza forma spędzania wolnego czasu. Dla porównania relaks na świeżym powietrzu – ale już tylko co najmniej raz w miesiącu – wskazało trzech na czterech respondentów, a 60 proc. – odwiedziny lub przyjmowanie u siebie członków rodziny (także co najmniej raz w miesiącu). Jednocześnie 53 proc. Polaków nie uprawia jakiegokolwiek sportu, co piąta osoba nikogo nie odwiedzała ani nie zapraszała do siebie lub robiła to bardzo rzadko (najwyżej trzy razy w roku). Niewielką popularnością cieszy się uczestnictwo w kulturze poza domem. Co najmniej raz w roku do kina chodziła niewiele ponad połowa badanych (51 proc.), a przynajmniej raz w miesiącu co jedenasty (9 proc.). Do teatru i na koncerty chociaż raz w roku chodziło 31 proc. mieszkańców Polski (przy czym tylko 2 proc. co najmniej raz w miesiącu). Trudniej jest jednak ustalić, które z wymienionych aktywności obecnie najczęściej są realizowane w niedziele. Ostatnie badanie w tym zakresie przeprowadzono w 2010 r. (CBOS). Wówczas najbardziej rozpowszechnionym sposobem spędzania wolnego czasu w soboty i niedziele było oglądanie telewizji (wskazało go 52 proc. badanych). 36 proc. osób angażowało się w życie rodzinne, 27 proc. siedziało, leżało, odpoczywało, a 22 proc. wysypiało się (można było wskazać kilka sposobów spędzania wolnego czasu). Mniej niż co piąty respondent wskazał wizyty w kościele i odmawianie modlitw, co ósmy – wycieczki za miasto, a co dziewiąty – uprawianie sportu.

Eksperci zgadzają się też co do tego, że wprowadzenie zakazu nie zwiększy automatycznie uczestnictwa Polaków w trzecim sektorze, czyli np. stowarzyszeniach, kołach zainteresowań, wspólnotach lokalnych lub działalności charytatywnej. Bo jeśli ktoś rzeczywiście ma potrzebę i motywację do takich działań, to je podejmuje bez względu na to, czy w niedziele ogranicza mu się inne sposoby spędzania czasu. Z raportu Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika, że w 2013 r. aktywny społecznie był łącznie co trzeci Polak, przy czym 18 proc. realizowało wolontariat formalny (działanie na rzecz organizacji lub grup społecznych), 27 proc. angażowało się w wolontariat nieformalny (udzielanie się na rzecz swojego otoczenia, w tym również osób spoza rodziny), a 9 proc. – w działania na rzecz Kościoła lub związku wyznaniowego.

W tym miejscu nie można jednak pominąć innego poważnego skutku wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. Osobom zatrudnionym w handlu – czyli według GUS 2 mln pracowników – ustawowy zakaz umożliwi zupełnie odmienne spędzanie niedziel niż dotychczas (o ile do tej pory pracowały w takie dni). Oczywiście również one mogą poświęcić niedzielę na oglądanie telewizji, a nie pogłębianie więzi rodzinnych lub uczestniczenie w nabożeństwach religijnych, ale faktem jest, że nowe przepisy dadzą im prawo wyboru, którego do tej pory często były pozbawione. To jedna z najważniejszych społecznych konsekwencji wprowadzenia ustawowych ograniczeń. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy sytuacja finansowa takich osób pozwoli im na odpoczywanie w niedzielę, czy też jednak zmusi niektórych zatrudnionych do poszukania innych płatnych zajęć do wykonania w ten dzień. Symptomatyczne mogą być w tym zakresie wyniki badań (TNS z 2016 r.), z których wynika, że 40 proc. pracowników handlu, którzy obecnie wykonują obowiązki także w niedziele, jest przeciwna wprowadzeniu zakazu sprzedaży w te dni.

Wielki spokój

O tym, jak bardzo zakaz niedzielnego handlu wpłynie na codzienne życie Polaków, zdecyduje też sam tryb wdrażania i zakres zmian. Obostrzenia będą wprowadzane etapowo (przez niecałe dwa lata), więc konsumenci będą mogli stopniowo przyzwyczaić się do zmian. A to oznacza, że choć od czasów zaborów zakazy w Polsce traktowane są jak formy państwowej represji, to jednak w tym przypadku społeczny opór może być mniejszy. – – uważa prof. Czapiński.

Tak stało się 10 lat temu w przypadku wprowadzania zakazu handlu w święta. Wówczas ograniczenia obejmowały jednak tylko 13 dni w roku. Obecnie docelowo zakaz obejmie 45 niedziel w roku, ale dzięki wspomnianemu stopniowaniu ograniczeń konsumenci mogą nie odczuć tak istotnych modyfikacji. Dodatkowo zakaz przewiduje aż 29 różnych wyjątków, czyli form prowadzenia sprzedaży, które będą dopuszczalne w niedzielę. Obejmują one m.in. stacje paliw, apteki, kwiaciarnie, piekarnie, sklepy i platformy internetowe, kioski, zakłady pogrzebowe. Tym samym w praktyce niezbędne zakupy będzie można zrobić także w niedziele. To rozwiązanie również wpłynie na przyzwyczajenia Polaków.

– tłumaczy prof. Czapiński. Z raportu PwC "Klient w świecie cyfrowym" wynika, że internetowe zakupy (towarów i usług) realizuje obecnie ponad połowa Polaków (55 proc.). Wraz z wprowadzeniem obostrzeń w tradycyjnej sprzedaży obecne atuty handlu internetowego zyskają jeszcze na wartości. Kanały elektroniczne są bowiem najbardziej cenione przez kupujących za możliwość zakupu o dowolnej porze (ten walor wskazało 65 proc. respondentów), wygodę (61 proc.) oraz atrakcyjne ceny (60 proc.). Ta forma sprzedaży może zatem zyskać na popularności. Warto też wskazać, że 43 proc. kupujących sprawdza towar w internecie, nawet jeśli zakupu ostatecznie dokonuje w sklepie. Przeglądanie witryn może więc rzeczywiście stać się nowym sposobem na zagospodarowanie wolnego czasu.

Okazuje się zatem, że jedynym zagrożeniem dla powodzenia operacji "wolne niedziele" może być skutek, który wyniknie z okoliczności, których nie dało się przewidzieć na etapie uchwalania ograniczeń. Dla przykładu, jeśli duże placówki handlowe zaczną obniżać ceny lub stosować liczne promocje w piątki i soboty, to negatywnie odbije się to na małych sklepach osiedlowych. A wówczas zagrożeni bankructwem właściciele takich placówek mogą uznać, że zakaz pogorszył ich sytuację, i domagać się przywrócenia poprzednich zasad (w imię obrony drobnego polskiego handlu przed wielkimi zagranicznymi sieciami). Wydaje się jednak, że rządzący szybciej podjęliby w takich przypadkach kolejny zakaz (np. ograniczający możliwość wydłużania handlu w piątki i soboty), niż zrezygnowali z wolnych niedziel. Bo przecież przyzwyczajenie to druga natura człowieka i jeśli już się wychowa konsumenta, to nie ma sensu ponownie przeprogramowywać jego stylu życia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj