Dziennik Gazeta Prawana logo

Pociski wybuchające biedą. Jak sankcje wzmacniają tyranów, a głodzą obywateli

2 lipca 2017, 20:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kim Dzong Un
Kim Dzong Un/PAP/EPA
Odcinając dyktatorom dostęp do kawioru, miały zamieniać ich w potulne misie. W praktyce sankcje wzmocniły ich, głodząc przy tym obywateli państw, na które je nałożono.

Co poczułeś, gdy Unia Europejska podczas ostatniego szczytu postanowiła o kolejne pół roku przedłużyć sankcje gospodarcze nałożone na Rosję? Obowiązują od 2014 r. jako odpowiedź na najazd na Ukrainę i polegają m.in. na ograniczeniach w dostępie do zagranicznego kapitału dla rosyjskich banków państwowych czy firm naftowych. Ucieszyłeś się?

A czy ucieszyła cię czerwcowa decyzja prezydenta Donalda Trumpa, by zrezygnować z zapoczątkowanego przez Baracka Obamę otwarcia na Kubę? USA nałożyły sankcje na wyspę w latach 60. XX w., po tym, gdy bracia Castro z sukcesem przeprowadzili tam komunistyczną rewolucję.

Może uważasz, że słusznie postąpił świat Zachodu, właściwie całkowicie wyłączając totalitarną Koreę Północną z globalnej wymiany handlowej, finansowej i inwestycyjnej?

Dobrze się zastanów, zanim odpowiesz.

Zresocjalizować tyrana

W teorii sankcje gospodarcze to wspaniały instrument nacisku na rząd, którego polityka jest dla społeczności międzynarodowej nie do zaakceptowania. Wspaniały, bo bezkrwawy. Sankcje – jak ujął to prezydent USA Woodrow Wilson – to „pokojowe, ciche lekarstwo”. Są jak ekonomiczne oblężenie, w trakcie którego zamiast strzelać i wysyłać czołgi, biurokratycznym dekretem odcina się dopływ gospodarczej krwi do danego kraju, blokując zagraniczne konta jego władcom, ograniczając wzajemną wymianę handlową czy utrudniając dostawy kluczowych surowców – i czeka się, aż jego władcy zmiękną.

Czekamy więc cierpliwie na moment, gdy Władimir Putin w worku pokutnym uda się do Kijowa i pod okiem notariusza z ONZ zwróci Krym Ukrainie. Z nadzieją wyglądamy chwili, w której Kim Dzong Un pozamyka w Korei obozy, w których przetrzymuje więźniów politycznych. Moment zaś, w którym na Kubie rozkwitnie kapitalizm, wydaje się nam tuż-tuż. Tak, kpię. Bo skuteczność sankcji gospodarczych – rozumiana jako zmiana polityki państwa, na które się je nakłada, w zgodzie z intencją tego, kto je wprowadza – jest bliska zeru.

Politolog Robert A. Pape, wykładający na Uniwersytecie Chicagowskim, tłumaczy w artykule „Dlaczego sankcje gospodarcze nie działają”, że przekonanie o skuteczności embarga jako instrumentu nacisku jest wśród rządzących relatywnie nowe. Owszem, od zakończenia I wojny światowej ich wykorzystanie w relacjach międzynarodowych było coraz częstsze, ale głównie dlatego, że zostały uznane za liberalną alternatywę dla wojny zbrojnej, lekarstwo pierwszego rzutu podawane w nadziei, że, daj Boże, dzięki temu nie trzeba będzie używać armii. W nadziei, ale nie w pełnym przekonaniu.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCo będzie, gdy zabraknie USA jako żandarma? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj