Dziennik Gazeta Prawana logo

Oto pomysł Instytutu Sobieskiego na reprywatyzację. Cel? Wsparcie dla planu Morawieckiego

21 września 2016, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Instytut Sobieskiego proponuje powołanie specjalnego funduszu i emisję obligacji oraz zaangażowanie kapitałowe NBP. Celem jest wsparcie dla planu Morawieckiego.

Zbliżony do PiS think tank przygotował propozycję przeprowadzenia reprywatyzacji w Polsce przy maksymalnym zaspokojeniu byłych właścicieli i bez kosztów dla budżetu. Operację miałby sfinansować NBP.

Tomasz Poniński z instytutu mówi, że do tej pory największą barierą były koszty tej operacji dla budżetu. Poprzednie pomysły trafiały do kosza, a efektem braku ogólnej regulacji była reprywatyzacja toczona przed sądami i pojawiające się z tej okazji patologie. –– przekonuje Marcin Schrimer, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, który współpracował z Instytutem Sobieskiego.

Co proponuje instytut? Operacja reprywatyzacyjna miałaby się odbyć w kilku krokach. Pierwszy przewiduje, że resort Skarbu Państwa lub jego następca zajmujący się reprywatyzacją obliczyłby wartość znacjonalizowanego majątku, od którego odjętoby wartość już zwróconych nieruchomości i wypłaconych na podstawie roszczeń odszkodowań. Lista byłaby tworzona w porozumieniu z organizacjami byłych właścicieli. Następnie resort cyfryzacji we współpracy z ministerstwami Skarbu Państwa i Spraw Wewnętrznych miałby stworzyć listę uczestników programu z przypisaną wartością majątku. Potem na podstawie listy wartości i beneficjentów stworzona będzie lista certyfikatów, które trafią w ręce byłych właścicieli. Kolejny krok to utworzenie przez Bank Gospodarstwa Krajowego lub inną instytucję funduszu dziedzictwa II RP. To właśnie fundusz będzie miał zająć się kwestią roszczeń. Certyfikaty miałyby bowiem być wymieniane na jednostki uczestnictwa w funduszu. Ich właścicielami byliby właściciele, ale także Skarb Państwa, który w przypadkach, gdy nie ma spadkobierców, dziedziczy na zasadzie martwej ręki.

Samo objęcie jednostek uczestnictwa nie oznaczałoby automatycznej spłaty roszczeń, miałoby się to odbyć pośrednio. Fundusz miałby inwestować w różne projekty inwestycyjne w ramach planu Morawieckiego. By je sfinansować, emitowałby obligacje, a te kupowałby Narodowy Bank Polski lub inne banki. Dopiero zwrot z inwestycji dawałby możliwość wypłaty z dochodów z inwestycji w ciągu pierwszych pięciu lat od ich uruchomienia. By zabezpieczyć minimalną stopę zwrotu, autorzy proponują, aby 20 proc. zebranych przez fundusz pieniędzy było rezerwą na wypadek niemożności wypłaty dochodów.

Równocześnie na początku obowiązywałyby pewne obostrzenia dotyczące sprzedaży jednostek uczestnictwa, by nie pojawiła się spekulacja. W związku z tym przez pierwsze pięć lat takich jednostek nie można byłoby sprzedać, w kolejnych czterech latach odblokowywana byłaby możliwość sprzedaży jednej czwartej pakietu rocznie. Wreszcie osoba, która sprzedałaby jednostki przed upływem 10 lat od daty emisji, musiałaby zapłacić podatek. To, co istotne, osoby, które chciałyby skorzystać z innej drogi dochodzenia odszkodowań, nie musiałyby przystąpić do programu.

Jak podkreślają pomysłodawcy, największym atutem takiej formy reprywatyzacji jest wsparcie planu Morawieckiego i nakręcanie inwestycji. Ich zdaniem certyfikaty inwestycyjnego funduszu dziedzictwa II RP mogłyby wykreować w ciągu 20 lat kapitał inwestycyjny na poziomie 100–150 mld zł. – – dodaje Marcin Schrimer.

Autorzy pomysłu konsultowali go z politykami PiS. Rozmawiali o nim także z wicepremierem Mateuszem Morawieckim i jak zapewniają, nie usłyszeli sprzeciwu. Najbardziej kontrowersyjna część to pomysł dotyczący wykorzystania w realizacji tej idei NBP. Autorzy odwołują się do interwencji banków centralnych w postaci mechanizmów luzowania ilościowego, co może być określone dodrukowaniem pustego pieniądza. By zminimalizować możliwe negatywne efekty takiej polityki, proponują, by fundusz na początku emitował obligacje, które miałby kupować NBP w niewielkich transzach.

– mówi Tomasz Poniński.

Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, plan ma sporo słabości. – – zastanawia się Jankowiak.

Z powodu tych wątpliwości oraz wstrzemięźliwości wobec reprywatyzacji Jarosława Kaczyńskiego może się wydawać, że pomysł Instytutu Sobieskiego ma małe szanse na realizację. Ale nie musi tak być. Po pierwsze sama idea wykorzystania pieniędzy NBP na wsparcie inwestycji w programie rozwojowym nie jest nowa. Była o niej mowa w wyborczym programie PiS, choć w Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Mateusza Morawieckiego już się nie pojawiła. Wreszcie instytut jest wciąż odbierany jako zaplecze intelektualne PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj