Polski przedsiębiorca nie chce być mistrzem świata. Dlaczego wystarcza mu krajowe podwórko?

O tym, dlaczego nasi przedsiębiorcy nie chcą być mistrzami świata, tylko wystarcza im krajowe podwórko. I skąd u nich mentalność rentierów Produktywność i innowacyjność rosną, ale zbyt wolno. Tylko one mogą wyciągnąć nas z pułapki średniego dochodu.

wróć do artykułu
  • ~ryko
    (2016-05-03 11:01)
    Prawdziwa bariera wejścia na zewnętrzny rynek to koszty, koszty , koszty. To co smakuje i podoba się w Polsce nie koniecznie działa za granicą. W UK świetnie sprzedają się ogórki kiszone firmy Edmal ( świetne), firma o której w Polsce nie słyszałem i nie widziałem. W UK to ratunek dla polaka ceniącego sobie jakość. Sam sprzedaję w Londynie polskie produkty ( nie żywność) i to co sobie wyobrażałem ze sprzedam najszybciej i z największa marżą na dzień dobry życie zweryfikowało , spadło na ostatnia pozycję, a sprzedają się produkty które z mojego punktu widzenia były banalnie proste.( Polacy maja jednak problem z utrzymaniem dobrej jakości w długim terminie). Trzeba wykonać aktywną sprzedaż na miejscu, założyć rok do półtora na korekty. Dojrzałe polskie firmy mają tak błogo, że po prostu nie interesują się rozwojem, taka prawda i nie ma co dorabiać tu filozofii.
  • ~Demaskator
    (2016-05-03 11:03)
    Póki to się nie zmieni Polska bogatym krajem nie będzie..
  • ~czytacz
    (2016-05-03 13:03)
    Bo nasz przedsiębiorca nie choruje na wielkość. Nie ryzykuje bez potrzeby. Na rozwój potrzebne są kredyty. W prawie jest ogromny bałagan. Banki oszukują klientów a nie ich wspomagają. Kogo stać to wychodzi na rynki za granicą. Sebastian Stodolak i jego rozmówcy to tylko część prawdy. Szczucie bogatych do zbędnego ryzyka. ,, Polscy przedsiębiorcy, którym ekspansja się udała, zauważają, że dla chcącego nic trudnego. Jak zauważa Brzoska, wszystkich ich łączy specyficzna mentalność: brak typowych dla naszej części Europy kompleksów, wyobraźnia i zdecydowanie w dążeniu do sukcesu. " i tylko ten ostatni akapit jest prawdziwy. Treść artykułu przed tym akapitem to wierszówka w stylu pachołów Watykanu i ludzi PiS.
  • ~Tao
    (2016-05-03 13:33)
    Warto spojrzeć na to w bardziej przyziemny sposób. Duże firmy wchodzą na rynki zagraniczne bo to jest trendy i można trochę zarobić. Małe nie wchodzą bo nawał codziennych spraw nawet nie pozwala im o tym myśleć, poza tym aby wejść na inny rynek trzeba wrzucić dużo kasy, a z tego będzie tylko tak naprawdę jeszcze więcej pracy i trochę więcej zysku. Czyli małym firmom po prostu się nie opłaca pozowanie na modna i znaczącą firmę. Druga rzecz to fakt, że trzeba mieć co importować. Coś lepszego niż mają tam. W ciągu tygodnia możemy rozpocząć import, załatwić formalności, ludzi, produkt, to nie jest problem. Trzeba mieć coś lepszego i mieć wewnętrzna pewność, że to jest lepsze aby mieć odwagę z tym wyjść do ludzi. Import zaczyna się w momencie gdy ludzie sami z zagranicy chcą naszych produktów, a nie poprzez tworzenie popytu. Wniosek jest prosty. Róbmy po prostu mega świetne produkty i usługi. Niech Polska będzie symbolem. Wtedy import nie będzie problemem. Tak jak japońskie samochody, niemiecka jakość czy rosyjski balet. Z importem tych rzeczy jakoś nie ma problemów.
  • ~Icek i Wacek
    (2016-05-03 13:24)
    Z artykułu wynika że istnieje w światowym obrocie gospodarczym potworna niesprawiedliwość i nie chodzi o to ze mało jest uczestników z Polski ale o to że nie istnieją w nim pejsiaci co jest oczywistą nieprawdą i nie można tego faktu pomijać. Jednym z najważniejszych elementów blokujących wymianę gospodarczą ze Stanami Zjednoczonymi jest wręcz obowiązkowe pośrednictwo pejsiatych i to w dużej część takich którzy wyemigrowali z Polski na przykład w 1968 bo musieli, bo byli pracownikami aparatu represji a teraz oni lub ich dzieci wysługują się agendom rządowym USA jako rzekomo dobrze znający język i realia w Polsce a także mający wywiad w Polsce. Osoby te w rzeczywistości to szpiedzy gospodarczy spowalniacze inwestycji, osoby które usiłują wprowadzić (najczęściej skutecznie) pracowników szpiegów, dywersantów ze swojej nacji do twojej firmy lub jej filii. Pośrednictwo prawne i poza prawne USA-Polska także jest w całości opanowane przez pejsiatych i nic nie da się załatwić jeśli chodzi o skargi na działalność gospodarczą, jej ograniczanie lub co jest pospolite w USA złodziejstwo patentów i rozwiązań technologicznych lub marketingowych. Sądownictwo w USA także jest nastawione negatywnie do inwestorów z Polski poprzez to że zawsze do rozpatrywania spraw wyznaczani są sędziowie mający powiązania z polską diasporą pejsiatych którzy poza nierealnymi oczekiwaniami ekonomicznymi mają najczęściej jakiś uraz psychologiczny wobec Polaków, jest to bardzo istotne bo w USA prowadzenie firmy to także nieustające procesy sądowe .
  • ~temat_niszowy
    (2016-05-03 23:17)
    Silna wlasna gospodarka to podstawa rzeczywistej niezaleznosci kazdego kraju. W Polsce jest to widocznie temat niszowy :D
  • ~analityk
    (2016-05-04 07:52)
    Z mojego doświadczenia to jest tak, że Polski Przedsiębiorca nie wie kompletnie co to są Badania i Rozwój stąd nie jest w stanie sprostać konkurencji globalnej.
  • ~analityk
    (2016-05-03 13:20)
    Polski Przedsiębiorca nie jest w stanie sprostać konkurencji, oto jest przyczyna braku możliwości wejścia na rynek globalny.Oczywiście, że alternatywy nie ma ale Ci ludzie nie mają programu strategicznego.

Może zainteresować Cię też: