Zdanie resortu finansów ma duże znaczenie, ponieważ oszczędzanie w kasach wiązałoby się z dopłatami z budżetu państwa. W myśl projektu, do którego dotarł DGP, klienci dostawaliby z budżetu bonus – 15 proc. odłożonej w danym roku kwoty, przy czym nie więcej niż 900 zł (czyli maksymalną dopłatę można by otrzymać, odkładając rocznie 6 tys. zł). Minimalny okres oszczędzania: cztery lata. Po tym okresie kasa jest zobowiązana do udzielenia klientowi kredytu. A plan zakłada, że jego wysokość będzie równa kwocie zgromadzonej w okresie oszczędzania.
Również w przypadku oprocentowania – tak oszczędności, jak i późniejszego kredytu – kasy rządzić się będą swoimi prawami. Zostanie ono ustalone już w momencie podpisywania umowy z klientem i nie zmieni się do końca jej obowiązywania. Ponadto oprocentowanie kredytu mogłoby być wyższe niż odsetki od oszczędności nie więcej niż o 3 pkt proc.
Kasy oszczędnościowo-budowlane w takiej formie wzorowane są na niemieckich Bausparkassen. W latach 90. podobne systemy uruchomiono w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech.
– szacuje Jacek Furga, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości w Związku Banków Polskich.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.