Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS chce przyspieszyć rozwój przy pomocy NBP. "Stać nas na wzrost PKB na poziomie 5-6 proc."

29 października 2015, 07:26
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
NBP
NBP/Agencja Gazeta
Kolejne obniżki stóp procentowych nie są potrzebne, a tym bardziej program subsydiowanych kredytów dla firm – uważają ekonomiści. To zupełnie odwrotnie niż partia, która przejmuje władzę.

Stanowisko PiS w tej sprawie jest istotne, bo to politycy tej partii wybiorą ośmiu z dziewięciu członków Rady Polityki Pieniężnej (na początku przyszłego roku) i prezesa banku centralnego (w czerwcu 2016 r.). Ugrupowanie jasno określiło rolę NBP w gospodarce – bank ma pozostać niezależny, ale oprócz walki z inflacją ma też wspierać wzrost gospodarczy. Politycy partii w swoich przedwyborczych zapowiedziach rozwijali tę myśl. Poseł Henryk Kowalczyk, współautor programu gospodarczego, kilka dni przed wyborami powiedział PAP, że jego zdaniem stopy procentowe są obecnie zbyt wysokie, a przy wyborze nowych członków RPP będzie brana pod uwagę ich skłonność do łagodzenia polityki pieniężnej.

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS, który miał duży udział w tworzeniu tej części programu partii, na temat nowej rady wypowiada się dziś nieco łagodniej. Ale trzyma się raz obranego kierunku. – – mówi polityk.

Główny cel, jaki ma przyświecać łagodzeniu polityki pieniężnej, to pobudzenie wzrostu gospodarczego. Zbigniew Kuźmiuk uważa, że stać nas na wzrost na poziomie 5–6 proc PKB. – – ocenia europoseł.

Nic więc dziwnego, że coraz więcej ekonomistów zaczęło kreślić scenariusze obniżek stóp procentowych w przyszłym roku. Według analityków banku Credit Agricole mogłyby one spaść o 50 pkt bazowych – główna stopa NBP zjechałaby więc do 1 proc. – – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Eksperci są jednak podzieleni w opiniach co do skutków obniżek. Borowski sądzi, że w tej skali nie powinny one mieć istotnego wpływu na gospodarkę: gdyby banki zaczęły udzielać zbyt wielu kredytów, co mogłoby grozić narastaniem jakichś „bąbli spekulacyjnych”, do gry zawsze może wkroczyć Komisja Nadzoru Finansowego ze swoimi rekomendacjami. Teoretycznie spadek stóp mógłby powodować osłabienie złotego ze względu na odpływ kapitału z polskiego rynku. Ale i w tym przypadku, według ekonomisty, prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy jest raczej niewielkie, bo tuż za miedzą Europejski Bank Centralny szykuje się do kolejnych niestandardowych działań w polityce pieniężnej. I prawdopodobnie rozszerzy zakres skupu aktywów. Co oznacza, że kapitał nie tylko nie odpłynie, ale wręcz może być go więcej. Borowski ocenia, że ryzyko, jakie wiąże się z szybką obniżką stóp, jest takie, że rozpoczęte w takich warunkach inwestycje na granicy rentowności staną się nierentowne, gdy stopy zaczną rosnąć.

Pomysł dalszych obniżek krytykuje z kolei Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Polbanku. Według niej nie tylko nie są one gospodarce potrzebne (inflacja zacznie rosnąć choćby ze względu na efekt niskiej bazy, a wzrost gospodarczy cały czas jest solidny), ale mogą wręcz jej zaszkodzić. – – mówi ekonomistka.

Jej zdaniem dopalacz w postaci pieniędzy z budżetu i tańszego kredytu może rozkręcić gospodarkę zbyt mocno. – – wylicza Marta Petka-Zagajewska.

Jednak obniżki stóp procentowych nie są tak ryzykowne, jak realizacja kolejnego planu PiS, czyli uruchomienie subsydiowanych przez NBP tanich kredytów bankowych dla przedsiębiorstw. Eksperci PiS nazwali go „Finansowanie dla rozwoju”, plan przypomina trochę program LTRO prowadzony przez Europejski Bank Centralny (niskooprocentowane trzyletnie pożyczki dla banków komercyjnych), a trochę system finansowania wprowadzony na Węgrzech (to stamtąd zapożyczono nazwę programu). Węgierski bank centralny w obliczu gwałtownego spadku akcji kredytowej w bankach komercyjnych za pomocą tanich pożyczek zaczął refinansować im kredyty udzielane firmom. Według PiS w polskim wydaniu program mógłby wygenerować od 160 do 220 mld zł akcji kredytowej dla przedsiębiorstw.

– mówi nam Zbigniew Kuźmiuk. – – dodaje.

Tylko po co? – zastanawiają się ekonomiści. Bo z danych NBP wynika, że firmy nie mają dużego problemu z finansowaniem swojego rozwoju. Choćby dlatego, że mają duży zasób własnych środków (233 mld zł depozytów). Od strony banków też nie ma problemu, gdyby tylko przedsiębiorcy chcieli brać kredyty, to jest je z czego finansować. Banki od lat są nadpłynne, we wrześniu NBP ściągał od nich w operacjach otwartego rynku prawie 92 mld zł.

– mówi Marta Petka-Zagajewska. Chyba że – dodaje – PiS zakłada, że po wprowadzeniu podatku od bankowych aktywów i jakiejś kosztownej dla sektora formuły przewalutowania kredytów akcja kredytowa – jak na Węgrzech – faktycznie spadnie i trzeba ją będzie wspierać. Bo partia nie wycofuje się z planów wprowadzenia podatku bankowego. Podtrzymał je we wtorkowej rozmowie z RMF FM szef Rady Programowej PiS prof. Piotr Gliński. Jego zdaniem państwo powinno z niego zyskać 2 mld zł.

Jakub Borowski również uważa, że „polskie LTRO” jest zbędne. Banki centralne, które zdecydowały się na tzw. ilościowe luzowanie polityki pieniężnej, robiły to, próbując wyciągnąć swoje gospodarki z recesji. Polska gospodarka jest zaś daleka od recesji. Nie ma też groźby pogłębiania się deflacji.

– ocenia ekonomista. 

Przedstawiciel prezydenta nie zagłosował za komisarzem w SKOK Skarbiec

Po raz pierwszy w Komisji Nadzoru Finansowego nie było jednomyślności przy wydaniu decyzji o wprowadzeniu zarządu komisarycznego w jednej ze spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Chodzi o SKOK Skarbiec z Piekar Śląskich. Ta średniej wielkości kasa, mająca niecałe 27 tys. członków (na ponad 2 mln w całym systemie SKOK) i 110 mln zł depozytów, ma od wczoraj zarządcę komisarycznego.

Za wprowadzeniem zarządu komisarycznego opowiedzieli się: przewodniczący i dwóch wiceprzewodniczących KNF, wiceprezes Narodowego Banku Polskiego i przedstawiciel resortu finansów. Od głosu wstrzymał się natomiast przedstawiciel prezydenta.

Od kilku tygodni w KNF Andrzeja Dudę reprezentuje Zdzisław Sokal, były członek zarządu PKO BP, a później NBP. Do ścisłego kierownictwa obu instytucji trafił, gdy kierował nimi Sławomir Skrzypek, bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego. Sokal zastąpił w KNF Jerzego Pruskiego, którego do zasiadania w Komisji wyznaczył Bronisław Komorowski. Pruski jest prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. BFG udziela pożyczek SKOK-om i bankom przejmującym kasy, które nie mają szansy na samodzielne istnienie. Wypłaca też depozyty gwarantowane w przypadku upadłości kasy lub banku. W ostatnich kilkunastu miesiącach wypłacił deponentom upadłych kas ponad 3 mld zł.

– podała w komunikacie KNF. Nie wyjaśniła, dlaczego decyzja o wprowadzeniu zarządcy komisarycznego nie była jednogłośna.

– powiedział nam Zdzisław Sokal.

Zarządcą komisarycznym w SKOK Skarbiec została Katarzyna Szatoba, która w przeszłości pracowała w Banku Pekao, Banku Gospodarstwa Krajowego i w Banku Gospodarki Żywnościowej.

Wcześniej nadzór wprowadził „komisarzy” do SKOK-ów: Arka, Jowisz, Polska, Powszechna, im. Stefana Kard. Wyszyńskiego, Kujawiak, Wołomin (w jej przypadku ogłoszono upadłość), Wesoła (została przyłączona do PKO BP), Kopernik (przyłączona do Pekao), Wspólnota (upadłość), św. Jana z Kęt (przyłączona do Alior Banku).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj