Bankructwa zakończone sądowym wyrokiem to tylko niewielki wycinek obrazu pogarszającej się kondycji przedsiębiorstw. Statystyka nie uwzględnia przypadków, w których przedsiębiorcy zawieszają działalność albo sami zamykają interes. Ale upadłości sądowe są twardym dowodem na to, że polskie firmy źle znoszą gospodarczą dekoniunkturę.
Za ponad 20-proc. dynamikę wzrostu liczby bankructw w ubiegłym roku odpowiedzialne są głównie dwa sektory. Pierwszy to branża budowlana. Z rynku zniknęło 218 przedsiębiorstw, o 53 proc. więcej niż w 2011 r. Upadali deweloperzy, którzy mają problem ze sprzedażą mieszkań wybudowanych w ciągu ostatnich dwóch lat, i duże firmy zajmujące się inwestycjami infrastrukturalnymi.
– uważa Dawid Piekarz, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Drugą z branż z podobnym udziałem w ogólnej liczbie bankructw jest handel detaliczny. Upadłość ogłosiło w sumie 208 firm, o ponad 15 proc. więcej niż w 2011 r. Problemy tego sektora to efekt przede wszystkim nasilającej się konsolidacji rynku i wzrastającej konkurencji. – mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Eksperci Coface uważają, że główną przyczyną bankructw są rosnące problemy z płynnością. – szacuje Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej D&B Poland.