Pomysł powołania odrębnego budżetu dla krajów strefy euro nabiera przyspieszenia. Znalazł się w projekcie konkluzji najbliższego szczytu przywódców Unii (18 października), który rozesłał do stolic "27" przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Polska jest temu zdecydowanie przeciwna, przede wszystkim dlatego, że może to ograniczyć środki, jakie dostaniemy z budżetu Unii Europejskiego na lata 2013-2020.
To ma być ostatnia tak korzystna perspektywa finansowa, która pozwoli na dokończenie modernizacji infrastruktury w naszym kraju. – – ostrzega DGP Paweł Świeboda, prezes warszawskiego Instytutu DemosEuropa.
Takie niebezpieczeństwo potwierdza były minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. – – mówi DGP.
Taka wizja nie jest już tylko hipotezą, skoro w ośmiostronicowym dokumencie rozesłanym w tym tygodniu do unijnych stolic Van Rompuy napisał: .
Za takim przyspieszeniem kryje się presja Berlina, który ma nadzieję, że pomysł odrębnego budżetu ostatecznie uciszy zwolenników innej formy pomocy dla najbardziej zadłużonych państw unii walutowej: euroobligacji. Zgodnie z niemiecką koncepcją osobny fundusz miałby wspierać te kraje unii walutowej, które zobowiążą się do przeprowadzenia reform strukturalnych – jak liberalizacja rynku pracy czy przebudowa systemu emerytalnego.
Powstrzymanie inicjatywy Van Rompuya na najbliższym szczycie Unii Europejskiej będzie jednak dla Donalda Tuska trudne. Stosując weto, Polska wpadnie w tę samą pułapkę, w którą wpadła Wielka Brytania, gdy decydowały się losy paktu fiskalnego: zostanie zepchnięta na margines bez wpływu na ostateczny los projektu.
– – przyznaje DGP europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski. Ale zaraz dodaje, że podobnie jak to było z paktem fiskalnym, możliwe jest przyjęcie nowych rozwiązań w ramach umowy międzyrządowej tylko państw strefy euro. – – podsumowuje Saryusz-Wolski.