Belgijska gazeta omawia apel Rompuya również w specjalnym raporcie, tłumacząc, dlaczego zazwyczaj powściągliwy w wyrażaniu opinii przewodniczący Rady Europejskiej nagle, w mocnych słowach, korzystając ze swego blogu i Twittera, nawołuje do ratowania zjednoczonej Europy przed głębszym kryzysem.
Zdaniem "Le Soir" powodem takiego tonu wypowiedzi jest sytuacja w Grecji i kryzys systemu bankowego w Hiszpanii, która nawet nie zwróciła się jeszcze o pomoc do UE. Kolejną przyczyną jest - jak pisze dziennik - stanowisko , takich jak Niemcy, ponieważ nie zmierzają one do szybkiego porozumienia z innymi państwami w najważniejszych sprawach dla Unii jak europejski nadzór bankowy.
W artykule redakcyjnym dostaje się też Polsce, wymienionej wraz z Niemcami w grupie państw, które nie chcą, bykontrolował ich banki.
Komisja Europejska nad stworzeniem tego nadzoru i określeniem metod oraz zasięgu jego działania, ale przeważają nad staraniami instytucji unijnych, walczących o uporządkowanie sytuacji finansowej w UE. Blokowane są wspólne decyzje lub Taka inercja - pisze na zakończenie artykułu redakcyjnego belgijski dziennik.
Publicyści "Le Soir" zwracają uwagę w raporcie omawiającym apel Rompuya, że jego słowa (on sam nie wymienia żadnych państw) w kraje, które .
Przewodniczący Rady Europejskiej wzywa więc do implementacji UE, zwłaszcza tych, które niosą jakieś implikacje dla reformy sektora bankowego i, w szerszym kontekście, odnoszą się do naprawy strefy euro - głosi komunikat Rompuya.
Według belgijskiego dziennika różnice w stanowiskach dotyczących kwestii finansowych i unii bankowej i od tego czasu w negocjacjach nie ma postępu. Oczywisty jest też brak porozumienia między Francją a Niemcami w tych kwestiach - pisze "Le Soir".
i dlatego Berlin stracił entuzjazm do własnego pomysłu, jakim była integracja systemu bankowego - wyjaśniono w raporcie dziennika. Co do Paryża, to nigdy nie trzymał się on litery swych europejskich zobowiązań.
"Le Soir" wylicza też zapalne kwestie w UE, które tej jesieni grożą ponownym pogorszeniem sytuacji w strefie euro. Przede wszystkim niebezpieczny jest kryzys społeczny, którego wyrazem są manifestacje w Portugalii, Hiszpanii i Grecji. Pod drugie zwalnia znów wzrost gospodarczy w UE, a budżety wymykają się spod kontroli. W konsekwencji nadal groźna jest utrata zaufania inwestorów i konsumentów - pisze gazeta.
Źródła bliskie Rompuyowi wyjaśniają w rozmowie z "Le Soir", że jego apel jest wezwaniem do przerwania deliberacji i nieporozumień oraz UE, w sytuacji w której grozi nam kryzys, choć poszczególne kraje