Amerykańskie koncerny farmaceutyczne, niezadowolone z obowiązującej w Polsce nowej ustawy refundacyjnej, naciskają na swój rząd, aby znów umieścił nasz kraj na liście państw-złodziei własności intelektualnej. Firmom nie podoba się sposób ustalania cen za leki refundowane, dopuszczanie do obrotu tańszych leków generycznych oraz utrudniony dostęp ich handlowców do lekarzy wystawiających recepty.
Apel do amerykańskiego Departamentu Handlu wystosowały największe firmy z branży farmaceutycznej zrzeszone w organizacji PhRMA. Polsce stawiane są trzy zarzuty. Pierwszy dotyczy niewystarczających regulacji prawnych do ochrony praw własności intelektualnej, co powoduje, że na rynku obecne są zamienniki drogich leków chronionych patentami (leki generyczne). Według wyliczeń PhRMA takich środków jest obecnie około 1000. Drugi zarzut brzmi: .
Ostatnie zastrzeżenie dotyczy prawnych utrudnień w kontaktach między lekarzami a przedstawicielami firm farmaceutycznych. To efekt zmian w prawie, które miały na celu ograniczyć przypadki wypisywania konkretnych leków w zamian za prezenty.
Polska znajdowała się już na Priority Watch List. Wpisywane są na nią państwa, które według rządu USA nie dbają o ochronę własności intelektualnej. Wtedy zarzuty dotyczyły piractwa komputerowego. – tłumaczy mecenas Piotr Dylowski z kancelarii Bird & Bird. - dodaje.
Zdaniem Dylowskiego ponowne pojawienie się Polski na liście może szkodzić prowadzeniu interesów między polskimi a amerykańskimi firmami. Nie da się wykluczyć, że spowoduje to wstrzymanie jakichś decyzji gospodarczych.
Nie udało nam się uzyskać żadnego oficjalnego komentarza z Ministerstwa Zdrowia. Nieoficjalnie jeden z wysokich rangą urzędników resortu twierdzi:
Priority Watch List jest oficjalnym dokumentem rządu Stanów Zjednoczonych znanym na całym świecie, zarówno w kręgach politycznych, jak i gospodarczych. W 2011 roku w zestawieniu znalazły się 33 państwa, m.in. Wietnam, Chiny, Nowa Zelandia, a także Kanada.