Polskie PKB wzrośnie 2-3 proc. w 2012 r. - prognozowali ekonomiści, którzy uczestniczyli we wtorek w panelu pt. "Co nas czeka w 2012 r." Przewidują, że niektóre kraje strefy euro wpadną w recesję, ale ominie ona Niemcy. W krajach najbardziej zadłużonych będziemy mieli recesję, ale Niemcy zachowają pokłady optymizmu i będą na plusie - powiedziała prof. Maria Drozdowicz-Bieć podczas spotkania zorganizowanego przez Towarzystwo Ekonomistów Polskich i SGH.

Reklama

Jej zdaniem to scenariusz korzystny dla Polski, nasz kraj jest bowiem najbardziej związany z gospodarką niemiecką. Drozodowicz-Bieć uważa, że podstawą wzrostu naszej gospodarki (o 3 proc. w 2012 r.) będzie eksport. To będzie efektem osłabienia złotego do innych walut (...) Dla niektórych podmiotów będzie to okazja do zdobycia nowych rynków - powiedziała. Według profesor pod koniec pierwszego półrocza i w drugim półroczu 2012 r. widoczne będzie "zbiednienie" gospodarstw domowych, spadek popytu oraz wzrost bezrobocia.

Także prof. Stanisław Gomułka z Business Centre Club uważa, że recesja dotknie tylko kilka krajów UE, które borykają się z największymi problemami. Według niego polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2,5 proc. w 2012 r., a wariant recesyjny ministra finansów Jacka Rostowskiego (najbardziej pesymistyczny brany pod uwagę przy konstrukcji budżetu - PAP) jest mało prawdopodobny.

Prof. Gomułka wskazywał, że do recesji w Polsce mogłoby dojść, gdyby kryzys w strefie euro pogłębił się i nastąpiłby odpływ kapitału z krajów takich jak Polska. To - jego zdaniem - spowodowałoby silny wzrost rentowności naszych obligacji, a co za tym idzie znaczny wzrost kosztów obsługi długu, miałoby to bardzo negatywny wpływ na deficyt budżetowy, a obrona budżetu przez resort finansów odbiłaby się na popycie krajowym. Zdaniem Gomułki gospodarka Niemiec podtrzymuje stabilność całej strefy euro.

Struktura wzrostu w strefie euro jest dla nas korzystna, ponieważ te kraje, które są dla nas najważniejszymi odbiorcami (...) będą sobie radziły lepiej, podczas gdy recesja dotyczy krajów, które są mniej ważne dla nas handlowo - powiedział prof. Witold Orłowski z PwC. Według niego w 2012 r. wzrost gospodarczy w Polsce sięgnie 2 proc.

Orłowski wskazał, że taki scenariusz jest jednak obciążony ryzykiem. Przypomniał m.in. o wlokącej się próbie naprawy finansów w strefie euro, czy czekającym nas - jak powiedział - cyrku związanym z ratyfikowaniem paktu fiskalnego przez wszystkie kraje strefy euro. Według niego bez porozumienia w tej sprawie Europejski Bank Centralny nie złoży jasnej deklaracji dotyczącej gotowości obrony rentowności obligacji słabszych krajów.

Musimy liczyć się z tym, że nastąpi jakieś spektakularne bankructwo w strefie euro lub poza nią - ostrzegł Orłowski. Według niego konsekwencje bankructwa np. kraju takiego jak Hiszpania są "niewyobrażalne".

Dr Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową uważa natomiast, że nie ma ryzyka, by duże kraje, np. Włochy, Hiszpania, ogłosiły niewypłacalność. Według niego możliwe jest jednak kontrolowane wyjście Grecji ze strefy euro, która jest w bardzo trudnej sytuacji. Ekonomista prognozuje, że polski PKB wzrośnie w 2012 r. o 2,9 proc. Dodaje, że widać przesłanki wzrostu inwestycji przedsiębiorstw. Wyżnikiewicz zwrócił też uwagę na ciepłą zimę, która przyspiesza prace w budownictwie, a także na zbliżające się Euro 2012.

Reklama

Wśród zagrożeń dla pozytywnego scenariusza wymienił m.in. kryzys zadłużenia, ryzyko polityczne w strefie euro lub politykę fiskalną polskiego rządu. "Minister (finansów Jacek - PAP) Rostowski zwykle prezentuje rozbuchany optymizm urzędowy, ale jak przychodzi do realizacji tych optymistycznych wizji, to jest znacznie gorzej. Obawiam się, że w tym roku może być podobnie, biorąc pod uwagę brak zdecydowania rządu w zacieśnianiu polityki fiskalnej" - powiedział Wyżnikiewicz.

Zdaniem ekonomistów uczestniczących w panelu inflacja w 2012 r. wyniesie od 3,7-4 proc., a inwestycje wzrosną o 0-4,5 proc., natomiast spożycie urośnie o 1-3 proc.