Dziennik Gazeta Prawana logo

Łączenie ZUS z NFZ, czyli jak uzdrowić składkę na zdrowie

14 listopada 2011, 06:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Łączenie ZUS z NFZ, czyli jak uzdrowić składkę na zdrowie
Shutterstock
Drogi system ściągania pieniędzy od ubezpieczonych trzeba zmienić. Pomysłów jest kilka.

Gra toczy się o 400 mln zł rocznie. Tyle bowiem kosztuje ściągnięcie składki zdrowotnej i przekazanie jej z ZUS do NFZ. Jak sprawić, żeby system był tańszy i bardziej skuteczny? – Połączmy obie instytucje – mówią nieoficjalnie wpływowi politycy koalicji rządzącej. Jednak poproszeni o oficjalną wypowiedź nabierają wody w usta. Również Ministerstwo Zdrowia, ZUS i NFZ nie chcą komentować tego pomysłu.

Sceptyczni wobec koncepcji fuzji ZUS i NFZ są eksperci. Nie ukrywają jednak, że problem jest. System ściągania i administrowania składką zdrowotną nie tylko generuje 300 mln zł rocznie kosztów w ZUS i 100 mln zł w NFZ, ale jest też mało skuteczny. ZUS niby przekazuje informację do NFZ o opłacających składkę (28,6 mln osób plus 8,6 mln zarejestrowanych członków rodzin), tyle że fundusz nie może na bieżąco weryfikować, kto ma jaki tytuł do ubezpieczenia. Tracą na tym pacjenci, bo to na nich spoczywa obowiązek udowodnienia, że są ubezpieczeni. Tracą też szpitale i poradnie – NFZ nie chce płacić za leczenie, jeśli pacjent ma inny tytuł do ubezpieczenia, niż wynika to z wykazu funduszu.

Profesor Tadeusz Szumlicz z SGH jest jednak sceptyczny wobec pomysłu włączenia NFZ do ZUS. – Te instytucje mają odrębne zadania – tłumaczy. Podobnego zdania jest Ryszard Petru, przewodniczący RN DI Investors, główny doradca ekonomiczny DemosEuropa. – Połączenie dwóch molochów nie gwarantuje skuteczniejszego leczenia – dodaje.

Zdaniem specjalistów dużo lepszym rozwiązaniem jest całkowite wyłączenie ZUS z poboru składki zdrowotnej. I skierowanie jej bezpośrednio do NFZ. – To dobre rozwiązanie, które oznaczałoby milionowe oszczędności w ciągu roku – twierdzi profesor Stanisław Gomułka z BCC. Dla NFZ oznaczałoby również same korzyści. Oprócz oszczędności fundusz miałby pełny dostęp do informacji o ubezpieczonych oraz możliwość szybszego przesyłania pieniędzy do swoich oddziałów wojewódzkich, a także np. do urzędów pracy na pokrycie kosztów leczenia bezrobotnych.

Jest też trzecia koncepcja, co zrobić ze składką zdrowotną. Po prostu uznać ją za zwykły podatek. PIT byłby wówczas wyższy, a państwo samo przekazywałoby część wpływów z podatku na zdrowie. Korzyści? Mniejsze koszty i mniej biurokracji, bo ściąganiem podatku zajmowałyby się urzędy skarbowe, które i tak sprawdzają prawidłowość naliczania składki zdrowotnej. A przy tym z pacjentów zostałby zdjęty uciążliwy obowiązek udowadniania prawa do leczenia, które i tak ma 99 proc. Polaków. – Wystarczające powinno być okazanie w przychodni dowodu osobistego zamiast RMUA – twierdzi Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj