Sieć Rossmanna liczy teraz 570 sklepów. – Docelowo chcemy mieć nawet 1000 placówek w Polsce – mówi Piotr Zieliński z Rossmanna, pełnomocnik zarządu ds. najmu. Do końca przyszłego roku spółka zapowiada otwarcie kolejnych 130 sklepów, tak aby rok 2012 zakończyć z liczbą 700. Pułap tysiąca placówek może zostać osiągnięty za cztery lata.

Sieć ma zamiar otwierać drogerie przy ruchliwych arteriach dużych miast. Jest to tańsze od wejścia do galerii handlowych. Rossmann nie wykreśla jednak mniejszych miejscowości, jeśli tylko taka inwestycja będzie miała szansę zarobienia na siebie. Sieć testuje także nowe pomysły, np. w łódzkiej Manufakturze, w nowo otwartym sklepie, pojawiły się usługi kosmetyczne.

Rossmann musi iść ostro do przodu, ponieważ nie może być pewny pozycji lidera. Po piętach depcze mu Interchem, właściciel Drogerii Aster, który po przejęciu 250 lokali Drogerii Natura zarządza w sumie 380 placówkami.

Interchem rozpoczął właśnie współpracę z liczącą 250 lokali siecią Kosmeteria Eksperci Urody. Interchem dał jej możliwość zaopatrywania się w swoim magazynie centralnym.

– Wspólne działanie to ogromna szansa, zanim Rossmann i Jeronimo Martins, właściciel sieci dyskontów Biedronka, podzielą między siebie rynek – mówi Paweł Chodakowski-Malkiewicz, prezes Interchemu.

Jeronimo Martins dopiero ruszył ze swoimi drogeriami Hebe i choć ma ich zaledwie trzy, dysponuje ogromnym, sięgającym 450 mln euro budżetem inwestycyjnym. Co prawda 75 proc. tej kwoty JM przeznaczyło na rozwój sieci Biedronka, jednak w każdej chwili może zdecydować o szerszej ekspansji w segmencie drogerii. Jakie pieniądze na rozwój Hebe wchodzą w grę? Tego JM nie zdradza. Rynek kosmetyczny wart jest w Polsce ok. 7 mld zł.