Gazeta Wyborcza pisze go skandalu jaki narasta w USA po bankructwie firmy Solyndra, która na produkcję paneli słonecznych dostała 528 mln dol. od administracji prezydenta Baracka Obamy. Działająca w Dolinie Krzemowej firma Solyndra dostała pieniądze jesienią 2009 r.

Był to pierwszy kredyt wypłacony przez Waszyngton z programu wspierania rozwoju "czystej energii". Administracja Obamy przedstawiała wtedy Solyndra jako wzór dla innych firm z branży energii odnawialnej. A w zeszłym roku centralę Solyndra odwiedził osobiście Obama i chwalił firmę za plany stworzenia tysiąca miejsc pracy. Ale co wyglądało dobrze, w głębi było w opłakanym stanie. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, już w momencie wypłaty pieniędzy, firmowe finanse były w stanie krytycznym, a przedsiębiorstwo nie rokowało zysków.

Największe zastrzeżenie budzi fakt, że urzędnicy Obamy nie reagowali na ostrzeżenia ekspertów, którzy alarmowali o złym stanie finansów Solyndra. Dodatkowym ciosem dla amerykańskich podatników może być to, że w lutym tego roku wprowadzono zmiany przepisów dotyczących kredytów na „czystą energię”. Przewidują, że w razie bankructwa firm, która kredyty otrzymała, najpierw zaspokaja się roszczenia prywatnych inwestorów, a na końcu podatników.