Według danych firmy Nielsen produkty z logo "sieciówki" stanowią ok. 14 proc. koszyka zakupów Polaków, o 2 proc. więcej niż 4 lata temu (średnia unijna to 15 proc., a w Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii nawet 50 proc.). 60 proc. Europejczyków przyznaje, że do tańszych zastępników przekonali się dzięki kryzysowi, a aż 90 proc. deklaruje, że przekonało się na dobre i nawet kiedy nadejdą lepsze czasy z nich nie zrezygnuje.

Reklama

W czasach drożyzny chętniej kupujemy tanie produkty z logo sieci handlowych, ale zaledwie co czwarty Polak wierzy, że tańszy towar może dorównać jakością oryginałowi z "metką" - informuje "Metro".Jak wyliczyli analitycy PMR Consulting najchętniej kupujemy tańsze produkty mleczne, mączne i mięsne. Co czwarty Polak uważa, że jakość większości produktów marki własnej nie ustępuje oryginałowi. Jednak jesteśmy w tyle za mieszkańcami zachodniej Europy, bo np. w Austrii, Niemczech, Irlandii, Portugalii i Holandii takie odczucia podziela prawie połowa konsumentów.

"Na tle Europy jesteśmy bardziej wymagający. Konsumenci, którzy skończyli 35 lat pamiętają, że na półkach sklepowych w komunie wszystko było szare i tandetne. Dlatego dziś wolą to, co kolorowe. Tymczasem opakowania marek własnych często kojarzą się Polakom z etykietą zastępczą znaną z PRL. Argumenty o jakości do kogoś takiego nie trafią" - wyjaśnia dr Anna Gąsiorowska, z Zakładu Psychologii Zarządzania i Zachowań Konsumenckich Politechniki Wrocławskiej.

Gąsiorowska przytacza badanie jakie niedawno przeprowadzili jej studenci. Poczęstowali konsumentów tym samym sokiem jabłkowym przelanym do dwóch butelek: z logo Tesco i logo Hortexu. 80 proc. osób jako lepszy wskazało sok Hortexu. "Kierowali się stereotypowym przekonaniem, że marka tania ma gorszą jakość i wybiera ją gorszy konsument. A takim nikt być nie chce" - tłumaczy Gąsiorowska.