Dziennik Gazeta Prawana logo

Oto prawdziwy hit. Firmy nie nadążają z produkcją

27 czerwca 2011, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
pieniądze złoty banknoty
pieniądze złoty banknoty/Shutterstock
To prawdziwy polski hit. Producenci nie nadążają z wytwarzaniem produktu, o który w sklepach klienci pytają najczęściej. Towar ten sprzedaje się jak świeże bułeczki poza granicami Polski. Do tego jego produkcja wcale nie jest taka droga.

Polska stała się kajakowym eldorado. To zasługa mody na spływy po naszych rzekach i mazurskich jeziorach. Oficjalnie na rynku działa dziesięciu producentów, ale specjaliści twierdzą, że to wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę firm wytwarzających kajaki są dziesiątki, o ile nie setki. Tuzy branży mówią o nich z lekceważeniem, że to firmy garażowe, ale nawet oni przyznają, że czują na plecach ich oddech, tak mocno rozpychają się na rynku.

W Polsce jeszcze kilka lat temu sprzedawało się 2 – 3 tys. kajaków rocznie. Teraz – dwa razy więcej. Samo wejście w ten biznes nie jest kosztowne. Nawet najwięksi gracze na rynku: Aquarius, Kano Kajaki czy Wigraszek, zatrudniają najwyżej kilka osób. Produkcja poliestrowych kajaków nie wymaga dużych nakładów finansowych – wystarczy 30 – 40 tys. zł, by ruszyć z biznesem.

Ceny kajaków z poliestru zaczynają się od 1,5 tys. zł. Część od razu trafia do polskich sklepów, część jedzie na Zachód. Niemiecki czy francuski rynek to dla krajowych firm pokaźne źródło dochodów. Zakład AG Agnieszka Mikołajczyk niemal 90 proc. rocznej produkcji sięgającej 500 sztuk eksportuje do Niemiec, Danii i Szwecji. Nieco mniej, bo 50 proc., wysyła za granicę Kano Kajaki. Krajowi producenci narzekają jednak, że z powodu kryzysu. Zachodnie źródło nieco wyschło: zagraniczny popyt w ciągu ostatnich 2 – 3 lat spadł o 30 – 40 proc.

Lukę po oszczędnych Niemcach i Szwedach wypełniają krajowi organizatorzy spływów kajakowych. Ponieważ jednak kupują nie tylko polskie produkty, krajowi producenci dołożyli do swej oferty importowane z Zachodu drogie, wysokiej klasy kajaki. – Rocznie takich marek jak Rotomod, Perceptron, Rainbow czy Dagger importujemy nawet 1,3 tys. sztuk – mówi Jacek Ośko, właściciel Kano Kajaki. Kosztujące ponad 2,5 tys. zł, wytwarzane z wytrzymałego polietylenu, trafiają przede wszystkim do organizatorów spływów kajakowych. Tańsze, polskie to domena odbiorców indywidualnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj