Przewoźnicy zabiegają w rządzie o możliwość wydzielenia na fakturze kosztów wynikających z elektronicznej opłaty drogowej. Na tej podstawie przewoźnik, podpisując umowę z kontrahentem, mógłby się od niego domagać pokrycia kosztów e-myta. Pierwsze spotkanie na ten temat, na którym obecny był wiceminister infrastruktury Radosław Stępień, odbyło się już w styczniu. Wtedy jednak do żadnych ustaleń nie doszło, gdyż nie było jeszcze określonych stawek e-myta.

Teraz spełnienie postulatów przewoźników wydaje się coraz bardziej realne. Pomysł podoba się rządowi. – Ministerstwo Infrastruktury popiera tę inicjatywę – mówi rzecznik resortu infrastruktury Mikołaj Karpiński. Zielone światło dało też Ministerstwo Finansów, które w opinii skierowanej do Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego stwierdziło, że „nie ma formalnych przeszkód, aby na fakturze wyszczególniono inne dane, np. informacje o koszcie przejazdu odcinkami dróg objętych elektronicznym poborem opłat”.

Przewoźnicy są zdeterminowani, bo po ostatnich podwyżkach cen paliw twierdzą, że nie są w stanie wziąć na siebie kolejnych kosztów. W rezultacie w ostatnich miesiącach kontrahenci firm przewozowych musieli się liczyć z podwyżkami rzędu 30 – 40 proc. za usługę.

Po wprowadzeniu systemu viaTOLL może być jeszcze drożej. Jak wyliczyła katedra ekonometrii i statystyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, wskutek wprowadzenia opłat na wielu odcinkach dróg koszt przejechania 1 km tirem zwiększy się niemal dwukrotnie – z 8 do 15 gr. – W skrajnych przypadkach koszty transportu po pełnym wdrożeniu systemu viaTOLL drastycznie wzrosną – uważa Adrian Furgalski, ekspert od transportu. Przykładowo przejazd samochodem powyżej 3,5 t np. z Warszawy do Świecka zdrożeje z 40 do 260 zł, a drogą A4 z Rzeszowa do Zgorzelca z 46 zł do ponad 200 zł.

Wyższe koszty transportu automatycznie przełożą się na ceny towarów, głównie żywności. – Udział transportu w cenie żywności zawiera się w przedziale 2 – 7 proc. Jeśli wskutek e-myta transport istotnie podrożeje, udział ten może się zwiększyć nawet do 4 – 14 proc. – szacuje Marek Pokusa, prezes Grupy APC mającej sieć hurtowni spożywczych w całym kraju.

Jako pierwsze zdrożeć powinny mąka, cukier, oleje i tłuszcze. Koszty związane z opłatami drogowymi – po podwyższeniu stawki VAT i przy galopujących cenach paliw – będą kolejnym elementem układanki, która w tym roku spowoduje nawet 20-, 30-procentowy wzrost cen żywności.