Dziennik Gazeta Prawana logo

Europejskie państwo wypowiada wojnę Gazpromowi

9 maja 2011, 09:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Europejskie państwo wypowiada wojnę Gazpromowi
Shutterstock
Wysokie ceny za gaz sprawiły, że to państwo próbowało zmienić umowę z Gazpromem. Rosyjski koncern pozostał nieugięty. Trafił jednak na twardego przeciwnika, bo kraj ten wypowiedział Rosjanom wojnę i idzie do sądu.

RWE Transgas, największy importer i dostawca gazu ziemnego w Czechach, próbuje za wszelką cenę renegocjować niekorzystne zapisy długoterminowej umowy z Gazpromem.

To trudne zadanie, bowiem wysoka ceny ropy naftowej, od której zależna jest cena gazu w kontraktach, przysparza rosyjskiemu koncernowi duże zyski. Poza tym popyt na gaz w Europie rośnie. Gazprom, który nie ma problemu ze zbytem surowca, nie jest więc skłonny do ustępstw. Ponieważ czesko-rosyjskie rozmowy o zmianie warunków umowy już wiele miesięcy temu zakończyły się fiaskiem, RWE oddało sprawę do arbitrażu. Pozew do sądu w Wiedniu trafił już w grudniu, jednak dopiero w ubiegły piątek RWE oficjalnie o tym poinformował – podaje czeski portal E15.

"Brak postępów w rozmowach z Gazpromem zmusił nas do wszczęcia postępowania arbitrażowego. Gaz po cenach spotowych, po jakich można go kupić na giełdach, jest nawet 50 proc. tańszy od tego z kontraktów terminowych" - wyjaśnia Martin Herrmann, prezes RWE Transgas. Efekt? W 2010 r. Transgas zanotował 4,85 mld czeskich koron straty, przy 15,89 mld koron zysku rok wcześniej.

Na rozstrzygnięcie sądowe trzeba czekać do końca przyszłego roku. Choć przedstawiciele RWE zapewniają, że wierzą w zwycięstwo z Gazpromem, to jednocześnie przyznają, iż taki wynik byłby precedensem. Rezultat arbitrażu nie pozostałby bez wpływu na cały europejski rynek. Eksperci twierdzą, że Rosjanie mogliby być pewni całej lawiny pozwów od kolejnych firm, w tym również od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Polska spółka jest w podobnej sytuacji jak RWE. Negocjacje w sprawie zmiany formuły cenowej w kontrakcie jamalskim trwają od początku roku i jak na razie bez żadnych efektów. PGNiG, o czym pisaliśmy już dwa miesiące temu, także zagroziło Gazpromowi sądem. Sprawa do arbitrażu jednak jeszcze nie trafiła. – Wciąż prowadzimy negocjacje – zapewnia Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Zarząd koncernu twierdzi, że są podstawy, by płacić mniej i udowodnić to przed sądem arbitrażowym. Za surowiec dostarczany do Polski w ramach kontraktu jamalskiego płacimy bowiem o ponad 20 proc. więcej niż Niemcy i ponad 10 proc. więcej niż Holendrzy, choć pod względem ilości importowanego z Rosji gazu jesteśmy czwartym klientem Gazpromu w Europie. PGNiG uważa, że powinniśmy płacić o 10 proc. mniej. Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, przekonuje jednak, że na dobrowolną obniżkę cen przez Gazprom nie ma co liczyć. – Najbardziej prawdopodobny scenariusz to arbitraż – wyjaśnia.

Z oddaniem sprawy do sądu nie powinniśmy zwlekać. Na skutek wysokich cen ropy czeka nas bowiem gigantyczna podwyżka. Pod koniec roku za 1000 m sześc. gazu będzie trzeba płacić nawet 500 dol. Dziś płacimy 360 dol.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj