Dziennik Gazeta Prawana logo

Japońskie tsunami uderza w polskie firmy

14 kwietnia 2011, 09:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Toyota wstrzymuje produkcję w polskiej fabryce. Kończą się bowiem części z Japonii - produkcja w Kraju Kwitnącej Wiśni została zatrzymana przez tsunami. Podobne problemy, zdaniem analityków, będą miały kolejne zakłady w Polsce. Firmy robią jednak dobrą minę do złej gry

Toyota Motor Industries Poland w Jelczu-Laskowicach nie będzie pracować od 21 kwietnia do 2 maja. Grzegorz Górski, rzecznik prasowy spółki, nie wyklucza też dalszych ograniczeń produkcji w maju. Jak twierdzi, przerwa produkcyjna w Jelczu-Laskowicach ma związek z zatrzymaniem pracy w montowniach samochodów koncernu w Wielkiej Brytanii, Turcji i we Francji. To właśnie tam trafiają silniki produkowane w Polsce.

Grzegorz Górski podkreśla, że polski zakład nie ma problemu z dostawami części, choć 10 – 20 proc. elementów pochodzi z Japonii. "Mamy zapasy na poziomie gwarantującym pracę na długie miesiące" - mówi Grzegorz Górski. Przerwa nie zagraża natomiast Toyota Motor Manufacturing Poland z Wałbrzycha, drugiej fabryce japońskiego koncernu w naszym kraju. Nie będzie problemu, bo produkcja z tego zakładu trafia w 70 proc. nie do zakładów Toyoty, lecz do zlokalizowanej w czeskim Kolinie fabryki Peugeota.

Problemów nie sygnalizują też inni poddostawcy komponentów samochodów zlokalizowani w naszym kraju. Jednak analitycy rynku motoryzacyjnego obawiają się, że to tylko dobra mina do złej gry. Z reguły zakłady tworzą zapasy tylko na sześć tygodni do przodu, a taki czas właśnie mija od trzęsienia ziemi i fali tsunami Japonii. Wielce prawdopodobne, że zapasy części zaczynają się więc wyczerpywać nie tylko w Toyocie, lecz także w innych firmach uzależnionych od dostaw z Japonii.

Przede wszystkim problem może dotyczyć odbiorców korzystających z elektronicznych części produkowanych w tym kraju. Trudno określić skalę problemu, bo firmy niechętne mówią o zagrożeniach. Przyznają jednak, że powodem zatrzymania produkcji może być brak jednego drobnego komponentu. "Prawdopodobnie taka niepewna sytuacja i trudności w dostawach z Japonii potrwają jeszcze przynajmniej przez miesiąc, może półtora" - uważa Rafał Orłowski z firmy AutomotiveSuppliers.pl.

Jeśli wierzyć firmom, sytuacja nie przełoży się na zatrudnienie w nich. "Na pewno nie przewidujemy żadnych zwolnień" - zapewnia Grzegorz Górski. Jest jednak pewne, że produkcja będzie niższa. Japońska centrala Toyoty już zapowiedziała, że w związku z katastrofą w tym roku firma wyprodukuje o 50 tys. samochodów mniej. O tyle zmniejszy się też zapotrzebowanie na silniki.

"Na razie trudno powiedzieć, o ile mniej silników wyprodukuje nasz zakład, zwłaszcza że postaramy się nadrobić straty w kolejnych miesiącach" - mówi Grzegorz Górski. W zeszłym roku w Jelczu-Laskowicach wyprodukowano 69,5 tys. silników, w Wałbrzychu 331 tys. silników i 530 tys. skrzyń biegów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj