Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksperci o niemieckim planie antykryzysowym: Nonsens

9 lutego 2011, 11:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ekonomiści nie zostawiają suchej nitki na francusko - niemieckich planach walki z kryzysem. Według nich tak naprawdę, te plany to czysty nonsens, a pod pozorem zmian Paryż i Berlin przejmują władzę nad Wspólnotą.

Francusko-niemieckie propozycje dotyczące wzmocnienia zarządzania gospodarczego w strefie euro są do tego stopnia pozbawione sensu, że nie opłaca się nawet o nich dyskutować - pisze w środę komentator dziennika "Financial Times Deutschland" Wolfgang Munchau.

Jego zdaniem inicjatywa paktu konkurencyjności, prowadząca do pogłębienia integracji gospodarczej państw eurolandu poprzez koordynację polityk gospodarczych i socjalnych, to "niebywała wpadka dyplomatyczna" kanclerz Angeli Merkel. Propozycja ta jest "merytorycznie nonsensowna i stanowi afront wobec pozostałych krajów UE" - ocenia autor "FTD".

"Systemy emerytalne nie są przecież przyczyną europejskiego kryzysu finansowego, nawet pośrednio. Także podatki od przedsiębiorstw nie mają z tym nic wspólnego. Zatem wcale nie trzeba ich harmonizować. Merkel i (prezydent Francji Nicolas) Sarkozy chcą jedynie przeforsować prastare idee i wywołać przy tym wrażenie, że chodzi o wspólne europejskie dobro" - ocenia autor.

Jak dodaje, prawdziwą katastrofą był jednak sposób wypracowania niemiecko-francuskiej propozycji: kompromis wynegocjowany został przez oba kraje oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya. "Pozostali szefowie rządów byli zaskoczeni i oburzeni, bo wykluczono ich z tych negocjacji" - pisze Munchau.

Dodaje, że we Francy "dyplomacja zadartego nosa jest jakby czymś normalnym", za to Niemcy przez dziesięciolecia odnosili sukcesy w polityce europejskiej dzięki zrozumieniu, że trzeba budować koalicje, zamiast obstawać przy rzekomo narodowych interesach". "Merkel dokonała w tej sprawie zwrotu, który nie jest korzystny dla Niemiec" - pisze komentator "FTD".

Zarzuca on również Francji i Niemcom próbę szantażu wobec krajów eurolandu, szczególnie tych, które mają kłopoty finansowe i mogą potrzebować wsparcia z Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. Paryż i Berlin wiedzą, że "bez nich fundusz ratunkowy EFSF nie zostanie zwiększony (...) I dlatego w zamian żądają tego wszystkiego, czego od lat nie mogli politycznie przeforsować". Merkel i Sarkozy tak skonstruowali swoje propozycje, że żądają działań od innych, a sami za to nic nie muszą zmieniać - ocenia autor komentarza.

"Szantaż technicznie zafunkcjonuje, ale politycznie może mieć katastrofalne skutki. Grozi to tym, że w niektórych krajach może dojść w przyszłości do debaty, czy pożądany jest udział w unii walutowej" - dodaje Munchau.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj