RWE Polska, jedyny dostawca energii dla Warszawy, od kilku miesięcy wymienia liczniki. Firma nie chce rozmawiać na temat szczegółów akcji, jednak Karolina Tyniec-Margańska z biura prasowego RWE Polska mówi, że chodzi o wadę wyświetlacza w licznikach firmy Pafal należącej do grupy giełdowego Apatora.

Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o partię urządzeń zamówionych w spółce jeszcze w 2006 r. Był to jeden z większych kontraktów na elektroniczne liczniki energii elektrycznej w naszym kraju. Za kilka tysięcy urządzeń warszawski operator zapłacił aż 7,9 mln zł. Termin dostawy wyznaczono do czerwca 2010 r.

Okazuje się, że – jak mówi przedstawicielka RWE – niektóre liczniki Pafalu wyświetlają zaniżone dane zużycia energii elektrycznej. Firmę zaalarmowały topniejące przychody, bo straty z tytułu wadliwych urządzeń mogły wynieść nawet kilka milionów złotych rocznie. Według Tyniec-Margańskiej pieniądze uda się jednak odzyskać, bo zgodnie z przekazaną do RWE informacją od Pafalu liczniki mimo wady w wyświetlaczu poprawnie mierzą zużycie prądu. "Dzięki temu mamy możliwość ustalenia realnego zużycia energii" - mówi Karolina Tyniec-Margańska.

Za wykorzystany, ale nieopłacony prąd można po prostu obciążyć klientów. Nie są to małe pieniądze, bo często chodzi nawet o korektę rachunków przekraczającą 1,5 tys. zł. Spółka określała wartość zużytego prądu na podstawie badań liczników, jakie przeprowadziła w swoich laboratoriach. Jak zapewniają przedstawiciele RWE Polska, firma stara się iść na rękę klientom i zgadza się często na spłatę zaległości w ratach.


Tymczasem sprawą zainteresował się Urząd Regulacji Energetyki. Agnieszka Głośniewska z URE odmawia podania szczegółów.  "Przyglądamy się sprawie i próbujemy ją wyjaśnić, co zajmie zapewne jeszcze około tygodnia" - powiedziała Agnieszka Głośniewska.

URE zainteresował się kwestią rozliczania zaległości za pobrany prąd. Krajowe przepisy, które uprawniają dostawców energii do korekty faktur, dotyczą tylko sytuacji, w której błędy w pomiarze spowodowały zawyżenie należności za pobraną energię. Tymczasem casus RWE dotyczy sytuacji odmiennej, tj. zaniżenia rachunków za pobraną energię elektryczną, spowodowanego nieprawidłowo działającym licznikiem. "W takiej sytuacji należy sprawdzić zapisy umowy pomiędzy odbiorcą z przedsiębiorstwem energetycznym, a jeżeli odbiorca nadal będzie kwestionował sposób rozliczenia, właściwy w tej sprawie będzie sąd powszechny" - mówi Głośniewska.

Liczniki prądu to pięta achillesowa dostawców energii, nie tylko RWE Stoen. Sądząc po liczbie skarg trafiających do URE, liczniki to trzeci – po cenach i sposobie naliczania należności – najczęstszy powód konfliktów między dostawcami a odbiorcami.

Liczniki to także częsty przedmiot nadużyć. Okazuje się zresztą, że manipulują przy nich nie tylko klienci, ale też pracownicy zakładów energetycznych. We wrześniu 2010 r. dziennikarze TVN ustalili, że pracownicy Enei w Gorzowie oskarżali klientów o kradzież energii na podstawie zerwanej plomby przy liczniku. Jak się okazało, to oni zrywali plomby, bo za wykrycie kradzieży prądu mogli dostać aż 35-proc. prowizję od nałożonej kary sięgającą nawet kilku tysięcy złotych.

Z kolej Łódzki Zakład Energetyczny w końcówce zeszłego roku wymienił 1,3 tys. urządzeń bez wiedzy lokatorów. Przedstawiciele zakładu twierdzą, że musieli tak zrobić, żeby sprostać wymogom unijnym. To właśnie w związku z liberalizacją rynku energii elektrycznej dostawcy zostali zobowiązani do zamiany liczników na elektroniczne, z których odczyt może być prowadzony zdalnie, poza mieszkaniem odbiorcy. Ma to nie tylko ułatwić obsługę liczników, ale przede wszystkim umożliwić klientom zmianę dostawcy energii elektrycznej.