Dziennik Gazeta Prawana logo

Bratobójcza wojna polskich koncernów

3 stycznia 2011, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Analityk prognozuje bankructwo Lotosu
Analityk prognozuje bankructwo Lotosu/Inne
Największe polskie koncerny rzucą się sobie do gardła. Gra toczy się aż o miliardy złotych. Analitycy ostrzegają jednak, że na tej wojnie obie firmy mogą tylko stracić.

Rękawicę pierwszy rzucił Lotos, który w zeszłym tygodniu podpisał lukratywną, wartą 4 mld zł umowę na sprzedaż paliwa firmie Shell w 2011 roku. Tym samym odebrał jednego z największych klientów konkurentowi z Płocka. Orlen w tym roku dostarczył mu paliwa za ponad 3 mld zł. Lotos też miał zawarty kontrakt z Shellem, ale znacznie mniejszy. Sprzedał mu w 2010 roku paliwa za 930 mln zł. Jednak teraz to gdańska rafineria stanie się dominującym dostawcą benzyny i oleju napędowego dla polskiej sieci stacji Shell.

Według ekspertów to wyraźny sygnał, że czeka nas zacięta rywalizacja o kolejne kontrakty – z BP, Łukoilem i Neste. W 2010 roku tylko te trzy sieci kupiły w krajowych rafineriach paliwa za niemal 9 mld zł. Poza tym Shell zdecyduje się prawdopodobnie na kolejny kontrakt, którego wartość może opiewać nawet na ponad 1 mld zł.

Zdaniem Kamila Kliszcza, analityka DI BRE Banku, porozumienie Lotos-Shell to paradoksalnie zła informacja, zarówno dla Orlenu, jak i Lotosu. "Wzrost konkurencji między polskimi koncernami może wpłynąć na ograniczenie wysokiej premii lądowej" - tłumaczy.

Jego zdaniem nawet przy stabilnych marżach benchmarkowych będzie to oznaczało obniżenie rentowności przerobu polskich rafinerii.Premia lądowa to upust cenowy wynikający z geograficznego położenia polskich rafinerii blisko ropociągu Przyjaźń. Dzięki niemu Orlen i Lotos osiągają znaczne zyski.

Teraz mogą je utracić, bo – jak podkreśla Kamil Kliszcz – Orlen może być zmuszony do składania lepszych ofert w rozmowach z innymi dużymi klientami. Tym bardziej że Lotos zapowiada również mocne wejście na rynek paliwa lotniczego, który obecnie jest kontrolowany przez rywala z Płocka.

"Bardziej agresywna konkurencja ze strony Lotosu jest uzasadniona wyższymi cenami na rynku krajowym w porównaniu do morskich notowań spotowych. Poza tym gdańska spółka w 2011 roku będzie musiała uplasować w rynku o 2,5 mln ton produktów więcej niż w tym roku" - dodaje analityk DI BRE Banku.

Zwiększona produkcja to efekt finalizowanego programu 10+, który zakłada rozbudowę mocy przerobowych rafinerii Lotosu. Według ekspertów walka między dwoma krajowymi producentami paliw może być tym bardziej zacięta, że Lotos będzie chciał wprowadzić na rynek więcej benzyny i paliwa lotniczego Jet. A są to produkty, których zużycie na krajowym rynku rośnie powoli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj