Dziennik Gazeta Prawana logo

Za 300 euro kupuje się wolność eksportu do Rosji

29 grudnia 2010, 08:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dzięki poparciu Moskwy polskie stowarzyszenie sprzedające certyfikaty zarabia milion. 

Rosyjskie władze namawiają polskich eksporterów owoców i warzyw do kupowania certyfikatów wstępnej kontroli warzyw i owoców.

Według memorandum podpisanego między Moskwą i Brukselą trzy lata temu eksporterzy powinni uzyskać certyfikat potwierdzający, że pozostałości środków ochrony roślin w płodach rolnych nie przekraczają rosyjskich norm. Obecnie takie świadectwa wystawiają trzy polskie laboratoria: w Sośnicowicach, Rzeszowie i Trzebnicy. Tymczasem Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielhoznadzor) w oficjalnym serwisie chwali współpracę z prywatnym stowarzyszeniem eksporterów, które oferuje przedsiębiorcom certyfikaty wstępnej kontroli warzyw i owoców.

Choć Rossielhoznadzor nie wymienia nazwy, to w Polsce działa tylko jedna taka organizacja – Polskie Stowarzyszenie Producentów i Eksporterów Owoców i Warzyw.

Dokumenty wystawione przez organizację potwierdzają, że pozostałości pestycydów w płodach rolnych nie przekraczają rosyjskich norm, a w rosyjskich urzędach zastępują certyfikaty bezpieczeństwa wystawiane przez oficjalnie akredytowane polskie laboratoria.

– Ten dokument otwiera w Rosji wszystkie drzwi. Nabywając go, kupuje się wolność i spokój, bo na granicy nikt nie robi problemów – mówi jeden z polskich eksporterów, który w Rosji sprzedaje jabłka.

Radości nie kryje prezes stowarzyszenia Dariusz Muszyński. – Nie zdarzyło się, by Rosjanie mieli zastrzeżenia do certyfikowanych przez nas transportów – przyznaje.

Organizacja co miesiąc wystawia 100 – 150 certyfikatów. To oznacza świetny interes, bo za każdy dokument przypisany do jednego TIR-a owoców lub warzyw eksporter płaci 300 euro. Rocznie daje to nawet 540 tys. euro, czyli ponad 2,1 mln zł.

– Koszt takiego certyfikatu to prawie połowa naszej marży, bo na każdej ciężarówce wysłanej za wschodnią granicę zarabiamy między 600 a 800 euro – oburza się Monika Przybylska, dyrektor administracyjny firmy Prima 2000.

Eksporterzy zrzeszeni w Stowarzyszeniu Polskich Eksporterów Owoców i Warzyw „Unia Owocowa” twierdzą, że są przymuszani do współpracy z konkurencyjną organizacją.

– Dostaliśmy listy od naszych rosyjskich partnerów, którzy importują polskie warzywa i owoce, że bez certyfikatów wstępnej kontroli auta będą dłużej stać na granicach – twierdzi jeden z przedsiębiorców.

Dariusz Muszyński odpiera wszystkie zarzuty. – Dwa lata przekonywałem Rosjan do porozumienia, przeszkoliłem u nich 10 inspektorów. A teraz robi się z tego wielką aferę – mówi.

Jego zdaniem Rosjanie nie mają do polskich eksporterów zaufania, bo zdarza się, że Polacy fałszują albo przedstawiają nieakutalne certyfikaty bezpieczeństwa. Problem inaczej widzą jednak urzędnicy Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN).

– Jeżeli są przepisy, które mówią, że trzeba się do pewnych reguł dostosować, to tak powinno być. Szukanie możliwości obejścia tych reguł przez zakup dokumentów uważam za naganne – mówi Dariusz Wiraszka, zastępca głównego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa.

Co zarzucają Rosjanie

W tym roku Rosjanie przesłali do Polski 178 notyfikacji dotyczących przekroczenia norm pozostałości pestycydów w płodach rolnych wyeksportowanych z Polski. Nasi eksporterzy twierdzą jednak, że rosyjskie normy są znacznie zawyżone w stosunku do tych stosowanych w krajach Unii Europejskiej. Na przykład dla substancji aktywnej Chloropiryfos zawartej w środkach ochrony roślin rosyjska norma jeszcze niedawno wynosiła 0,05 miligrama w kilogramie badanego produktu. Unia Europejska dopuszcza natomiast obecność 0,5 miligrama tej substancji w kilogramie badanego produktu. Z kolei Kaptan, stosowany przez polskich sadowników w trakcie przechowywania jabłek jako środek przeciwgrzybiczny, w Rosji do niedawna był całkowicie zabroniony. Od kliku miesięcy Rosjanie jednak liberalizują swoje przepisy, wprowadzając normy obowiązujące w Unii Europejskiej oraz legalizują stosowane tam środki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj