Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia się broni. "Nie marnujemy pieniędzy"

30 listopada 2010, 16:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Bruksela broni sposobu, w jaki wydaje pieniądze na politykę spójności. Według władz Unii to nieprawda, że pieniądze nie są wykorzystywane albo rozgrabiają je przestępcy. Wszystko jest tak, jak być powinno, a dla polityki spójności alternatywy nie ma.

 Komisja Europejska stanęła we wtorek w obronie unijnej polityki spójności, zdecydowanie odpierając krytykę brytyjskiego dziennika "Financial Times", jakoby przekształciła się ona w biurokratyczną strukturę i pole do nadużyć, a niewydane pieniądze się marnowały."FT" napisał, powołując się na wewnętrzny raport KE, że dotąd KE wydała zaledwie 10 proc. z puli 347 mld euro przeznaczonych na fundusze strukturalne i spójności w obecnej perspektywie budżetowej na lata 2007-13. Z tego do Polski trafia najwięcej - 67 mld. Powodem jest - uważa dziennik - brak środków w budżetach krajowych na konieczne współfinansowanie projektów. W rezultacie - dodaje - "miliardy euro unijnych funduszy przeznaczonych na wzrost gospodarczy leżą odłogiem".

Do tego - zdaniem "FT" - unijne programy, których zadaniem jest wyrównanie rozwoju regionów i krajów UE, zamieniły się w "niejasną biurokrację, gdzie skrajnie trudne jest sprawdzenie, jak wydawane są pieniądze podatników". "FT" wytyka, że słaby system kontroli daje pole do defraudacji, które są "rzadko karane". "Są podejrzenia, że dziesiątki milionów euro są wypompowywane przez zorganizowaną przestępczość, włączając w to włoską mafię" - pisze. Wreszcie gazeta podkreśla, że unijne subsydia dostają nawet takie giganty jak Coca-Cola, IBM czy Siemens. A niektóre firmy używają ich do delokalizacji swoich fabryk do krajów o tańszej sile roboczej.

"Nie ma alternatywy dla polityki spójności" - powiedział PAP unijny komisarz ds. polityki regionalnej Johannes Hahn. "Osiągamy dobre wyniki. Mamy dobre argumenty w ręku i po prostu chcemy ją jeszcze bardziej poprawić" - dodał. Na codziennym briefingu prasowym rzecznika KE Pia Ahrenkilde-Hansen długo odpierała zrzuty "FT". Artykuł uznała za "atak na wartości i miejsce polityki spójności w UE". Tłumaczyła, że jest "raczej normalne", że większość środków na lata 2007-13 nie zostało jeszcze wydanych, choć minął półmetek obecnej perspektywy finansowej, bo programy operacyjne ruszają powoli i tak było także w przeszłości.

"Nie ma czegoś takiego, jak bankowe konto UE, gdzie pieniądze pozostają w uśpieniu" - podkreśliła rzeczniczka. Jeśli fundusze UE nie są wydawane, to po prostu zostają w krajach członkowskich, gdzie mogą być wykorzystywane np. na walkę ze skutkami kryzysu - dodała. Zapewniła też, że stwierdzony przez unijny Trybunał Obrachunkowy poziom błędu w płatnościach na politykę spójności ok. 5 proc. KE uważa za dość niski, tym bardziej, że z roku na rok spada, a wiele błędów ma charakter czysto biurokratyczny. Defraudacje nie przekraczają 0,2 proc. wszystkich błędów. "Są rzeczy do poprawienia, ale nie możemy tracić z oczu pozytywnych skutków polityki spójności" - apelowała Ahrenkilde-Hansen.

KE przypomniała dane statystyczne: w latach 2000-2006 inwestycje w ramach polityki spójności przyczyniły się do stworzenia ok. 1,4 mln nowych miejsc pracy, a w rozmaitych szkoleniach dla kobiet, młodych ludzi czy bezrobotnych, finansowanych z Funduszu Społecznego, bierze udział 2 mln osób rocznie. W Polsce w latach 2004-07 wdrożono blisko 85 tys. projektów o łącznej wartości 22,5 mld euro, blisko 350 tys. młodych ludzi otrzymało wsparcie w dziedzinie zatrudnienia. KE szacuje, że unijne środki pozwoliły w Polsce na wzrost PKB w 2007 r. o 0,6-0,9 pkt proc.

"FT" podaje, że jego publikacja to owoc 8-miesięcznego dziennikarskiego śledztwa prowadzonego wspólnie z Biurem Dziennikarstwa Śledczego. Nastąpiła ona kilka dni po doniesieniach brukselskiego tygodnika "European Voice", że Wielka Brytania chce obniżyć nowy wieloletni budżet UE po 2013 roku poniżej 1 proc. PKB, co oznacza 250 mld euro mniej niż w obecnym budżecie, a cięcia mają dotyczyć właśnie polityki spójności.

Według tygodnika, Londyn próbuje zorganizować grupę sześciu głównych płatników netto do unijnej kasy, by razem poparli cięcia w nowym wieloletnim budżecie. Siedem lat temu przed negocjacjami na temat obecnej perspektywy finansowej pojawił się właśnie taki "list sześciu", w którym płatnicy netto ograniczyli wielkość budżetu UE do 1 proc. PKB. Zdaniem "European Voice", propozycja brytyjska ma zostać upubliczniona za kilka tygodni, "ze szkodą dla krajów Europy Wschodniej i Środkowej, które liczą na duże transfery z unijnej polityki spójności, by zmodernizować swe gospodarki i napędzać wzrost gospodarczy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj