Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia: Pracujcie na starość, bo pożałujecie

7 lipca 2010, 06:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiek emerytalny w Unii ma być nie tylko podwyższony, ale też musi rosnąć automatycznie z wydłużającą się średnią długością życia. Taką rewolucyjną zmianę chce dziś zaproponować Komisja Europejska. Narasta też presja na polski rząd, by zlikwidował absurdy w systemie emerytalnym.

Zdaniem Brukseli, jeśli reformy zostaną zaniechane, wydatki na emerytury rozsadzą budżety państw UE. Jak wynika z raportu, który również dziś zostanie zaprezentowany, kraje Unii przeznaczają na emerytury średnio 11,8 proc. PKB. I ten odsetek rośnie.

Europa przymierza się do wielkich cięć i zmian. Niemcy, Wielka Brytania, a nawet Grecja wydłużają czas aktywności zawodowej. U nas - choć faktyczny wiek przechodzenia na emeryturę należy do najniższych w Europie - rząd nie widzi potrzeby ani podniesienia wieku emerytalnego, ani ukrócenia przywilejów emerytalnych. Wciąż wybujałych mimo ich redukcji od 2009 r. w ZUS.

Najbardziej absurdalnie wygląda to w KRUS. Nie tylko dlatego, że wszyscy rolnicy płacą minimalne składki (50 zł miesięcznie), mogą też przestać pracować: kobiety - w wieku 55 lat, mężczyźni - 60 lat. W efekcie budżet w 95 proc. finansuje świadczenia rolników, które pochłaniają ok. 2 proc. PKB.

W kolejce do likwidacji stoją też inne przywileje emerytalne, które rujnują budżet. W tym roku dopłaci on do nich prawie 70 mld zł. Przede wszystkim emerytury dla górników i służb mundurowych. W dalszej kolejności trzeba ograniczyć lub nawet zlikwidować prawo do emerytur pomostowych i znieść specjalne wcześniejsze emerytury (świadczenia kompensacyjne) dla nauczycieli.

Problemem jest w Polsce wyjątkowo niski (60 lat) wiek uprawniający kobiety do zaprzestania pracy. I to w sytuacji, gdy żyją średnio o wiele dłużej od mężczyzn.

Mimo wszystko nasz kraj jest w o wiele lepszej sytuacji niż większość państw Unii. To efekt odważnych reform rządu Jerzego Buzka sprzed 11 lat. Dzięki nim wydatki państwa na system emerytalny będą spadały, i to najszybciej w całej Unii. Koszty utrzymania emerytów w coraz większym stopniu będą przejmowały OFE.

Dlatego o ile w 2020 roku państwo będzie przeznaczało w Polsce mniej niż 10 proc. PKB na wydatki emerytalne, o tyle w Niemczech czy we Francji będzie to kilkanaście procent, a w Grecji - nawet ponad 20.

Mimo tych optymistycznych danych naciski Unii dotyczą w równym stopniu Polski. Od lat bowiem nasz przyrost naturalny należy do najniższych w UE. Bez zmian liczba emerytów w przyszłości przewyższy liczbę osób pracujących.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj