"Jestem dumna, że mogę pracować w rządzie Jarosława Kaczyńskiego" - mówiła minister finansów Zyta Gilowska na konwencji PiS w Gdańsku. Przemowa obficie kraszona była przykładami, dzięki którym wychwalała rząd i braci Kaczyńskich.

Pani wicepremier wiele razy podkreślała, jak wspaniale nam wszystkim żyje się w Polsce dzięki porządkowi, jaki w naszym kraju zaprowadził obecny rząd. "Mamy ponad 6-procentowy wzrost gospodarczy. Ludzie nam ufają. Nie zawiedliśmy ani obywateli, ani przedsiębiorców" - mówiła Gilowska.

Minister skrytykowała opozycję. "Mamy intrygi polityczne na dużą skalę, jak w średniowiecznych dworach. To zjawisko wcześniej nieznane" - tłumaczyła wicepremier. I przekonywała, że w Polsce wcale nie dzieje się tak źle, jak wmawiają polityczni oponenci. Przeciwnie - dzieje się coraz lepiej.

"To nieprawda, że rośnie fiskalizacja państwa, czyli, że płacimy coraz większe podatki. Przeciwnie - ten rząd je obniża. Bo dba o najsłabszych, o obywateli. Dlatego aż o jedną trzecią rosną nakłady na ochronę zdrowia, takiego wzrostu nie było nigdy wcześniej" - przekonywała Gilowska.

Szkoda, że nikt nie policzył, ile za ten wzrost zapłacą Polacy. Bo przecież wzrost nakładów na służbę zdrowia pójdzie m.in. ze składki OC, które płacą wszyscy, którzy mają auta czy motocykle. Tego jednak wicepremier już nie powiedziała...