Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielki przekręt z upadłościami w Polsce

8 marca 2010, 07:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wielki przekręt z upadłościami w Polsce
Wielki przekręt z upadłościami w Polsce/Inne
Eksperci od problematyki sądów gospodarczych mówią wprost: większa część upadłości jest sfingowana. W Warszawie nawet 90 procent. "Mówimy o zjawisku hieny upadłościowej. To dość łatwy sposób wzbogacenia się. Bardzo tanio można kupić, zwłaszcza przy niedouczonych syndykach, elementy masy upadłościowej" - twierdzi prof. Elżbieta Męczyńska z SGH.

"Uśmierca się przedsiębiorstwo, które mogłoby funkcjonować, wyprowadza się jego majątek. W grę wchodzą nierzadko ciemne interesy. Mechanizm bazuje na słabościach instytucjonalnej infrastruktury upadłości. Mówimy wręcz o zjawisku hieny upadłościowej - czyli tych, którzy żywią się, przepraszam za wyrażenie, na trupie upadłościowym. To dość łatwy sposób wzbogacenia się. Bardzo tanio można kupić, zwłaszcza przy niedouczonych syndykach - którzy nie znają się na wycenie majątku i ekonomii albo też prowadzą nieuczciwie interesy - cenne elementy masy upadłościowej" - powiedziała "Dziennikowi Gzecie Prawnej" prof. Elżbieta Mączyńska, która na SGH prowadzi wykłady dla sędziów sądów gospodarczych.

W tym roku sądy mogą ogłosić upadłości nawet 1500 firm. Aż 90 proc. bankructw może być wyreżyserowanych. W 2009 r. upadło około 700 przedsiębiorstw. To skutek spowolnienia w gospodarce. Wiele z tych upadłości mogło zostać przygotowanych.

"Jeden z doświadczonych sędziów ocenił, że w Warszawie 90 proc. upadłości jest wyreżyserowanych" - mówi DGP prof. Elżbieta Mączyńska.

Inni rozmówcy byli bardziej ostrożni, ale zgadzali się, że dotyczy to więcej niż połowy przypadków upadłości. Problem potwierdzają też przedstawiciele biznesu: ubezpieczyciele kredytu kupieckiego czy firmy windykacyjne. Na przykład Katarzyna Kompowska, prezes Coface, w rozmowie z DGP mówiła, że jest to rzeczywiście istotny problem. Nie chciała jednak podawać konkretnych liczb, bo te przypadki są trudne do udowodnienia. Dlatego stosunkowo rzadko trafiają one do prokuratury.

Problem będzie narastać ze względu na kryzys, zwłaszcza że nasze sądy dość łatwo pozwalają na upadłość.

"Mamy przykłady decyzji, w których sąd tylko na podstawie spodziewanego spadku przychodów, trudności rynkowych, zgadza się na ogłoszenie upadłości" - mówi Krzysztof Chechłacz, prezes Euler Hermes.W tym roku plaga reżyserowanych bankructw może dotknąć firmy, które dostały dotacje unijne, bo w tym roku ma być kontrolowane wykorzystanie tych środków.

"Przedsiębiorcy, którzy te pieniądze wykorzystali niezgodnie z przeznaczeniem, mogą to próbować ukryć, doprowadzając firmę do upadłości" - mówi Krzysztof Kurzyński, kierownik biura detektywistycznego KRUK

Więcej informacji:Większość bankructw w Polsce jest sfingowana

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj