Nowa strona internetowa, na której pasażerowie będą mogli sprawdzić czy pociągi nie mają opóźnień, wyposażenie wszystkich składów w nadajniki GPS oraz zmiana nazwy i barw korporacyjnych - to główne zmiany w spółce.

Reklama

>>>Czesi nie chcą popsuć pociągów w Polsce

Tyle, że strona i GPS zacznie działać za pół roku, pociągi nie będą malowane w nowe barwy, bo spółki nie stać. A nowe logo, jest, nie obrażając nikogo, mało porywające. Wszystko oczywiście jest tłumaczone oszczędnościami. "Za używanie nazwy PKP musielibyśmy zapłacić Grupie do 2015 r. aż 35 mln zł. Tymczasem koszty związane ze zmianą nazwy i logo szacujemy na 2,7 mln zł, czyli oszczędzimy ponad 30 mln zł" - wyjaśnia prezes Tomasz Moraczewski.

Zmiana nazwy nie oznacza, że spółka nie będzie musiała spłacać swoich długów. Zarząd PKP Przewozy Regionalne szacuje, że zobowiązania firmy na koniec września wynosiły 620 mln zł.