Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksperci Kancelarii Prezydenta mają nową wersję propozycji dla frankowiczów

31 maja 2016, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Franki szwajcarskie
Franki szwajcarskie/Shutterstock
 Eksperci Kancelarii Prezydenta opracowali już nową wersję propozycji dla zadłużonych. Swoje wnioski przedstawią 7 czerwca

O rychłym końcu prac nad tzw. ustawą frankową mówił nam wczoraj Marek Magierowski, rzecznik Kancelarii Prezydenta RP. – – powiedział Magierowski.

Kancelaria zdecydowała się oddać sprawę grupie ekspertów po miażdżącej jej plan opinii Komisji Nadzoru Finansowego. KNF wyliczyła, że wprowadzenie w życie propozycji kancelarii (m.in. przewalutowanie po tzw. kursie sprawiedliwym, niższym od rynkowego) może kosztować banki 67 mld zł i doprowadzić je do kryzysu.

W tej chwili w grę wchodzą trzy drogi rozwiązania problemu kredytów walutowych. Prezydencka ustawa to jedna z nich. Na stole leżą jeszcze dwie, obie zakładające przewalutowanie dobrowolne i w obu głównym celem jest zdjęcie z systemu finansowego ryzyka, jakie wiąże się z utrzymywaniem dużego portfela kredytów walutowych. Pierwszą z propozycji prezentuje prezydencki doradca Marek Dietl, który uważa, że nie trzeba będzie zmuszać banków do rozwiązania sprawy w drodze ustawy, o ile zawrą one ugodę z klientami. Taka ugoda musiałaby spełniać pewne warunki brzegowe. – – tłumaczy Dietl.

Pierwszy warunek miałby być osiągnięty przez przewalutowanie po tzw. kursie sprawiedliwym, byłby on różny dla kredytów wziętych w różnym czasie (koncepcja „kursu sprawiedliwego” pojawiła się już w styczniowej propozycji ustawy dotyczącej przewalutowania kredytów). Dietl szacuje koszty takiego przewalutowania dla banków na 14–18 mld zł. Przy przewalutowaniu uwzględnione musiałoby być też to, że kredytobiorcy walutowi znacznie szybciej spłacają kapitał kredytu (liczony we frankach) w porównaniu do analogicznych kredytów złotowych. Pokazuje to przykład kredytu o wartości 300 tys. zł wziętego w latach 2007–2008. Od tamtego czasu kapitał wyrażony we frankach został spłacony w blisko jednej czwartej (podczas gdy w kredytach złotowych jest to niepełne 15 proc.), ale z powodu umocnienia franka do złotego wartość tego kredytu w złotych wynosi dziś około 400 tys. zł. Gdyby ugoda weszła w życie, po przewalutowaniu kapitał nowego kredytu wyniósłby około 320 tys. zł, czyli znacząco spadłby poniżej dzisiejszego poziomu, ale byłby wyższy niż w momencie wzięcia kredytu.

Ceną, jaką mieliby ponieść frankowicze, mogłaby być np. rezygnacja z roszczeń z tytułu stosowania przez banki spreadów.

Drugi cel ugody to zabezpieczenie wysokości raty. Przewalutowanie oznacza zmianę stopy procentowej – przy kredycie złotowym jest to WIBOR, który jest dużo wyższy niż LIBOR stosowany przy kredytach walutowych. – – wyjaśnia Marek Dietl.

Jego zdaniem to scenariusz, w którym każda ze stron musi nieco ustąpić, ale jednocześnie coś zyskuje. – – podkreśla doradca prezydenta.

Swój pomysł na ugodowe rozwiązanie problemu mają banki. Wczoraj "Puls Biznesu" opisał propozycję Związku Banków Polskich, opracowaną przez firmę doradczą EY. Punkt zbieżny z pomysłem Marka Dietla to ustanowienie ograniczenia wzrostu rat. Banki chcą, by maksymalnie wynosiła ona 70 proc. dochodów kredytobiorcy. Wielkość ponad ten wskaźnik miałaby być umarzana, co w bankach generowałoby stratę rzędu 2,7 mld zł w wariancie maksymalnym. Ale to i tak niewiele w porównaniu do potencjalnych strat, jakie powodowałoby wejście w życie innych propozycji dla frankowiczów.

Ale na tym punkty wspólne się kończą. Banki chcą, by oferta była dostępna tylko dla niektórych kredytobiorców: takich, których miesięczne obciążenie ratą przekracza 70 proc. dochodu, a za zaciągnięty kredyt kupili mieszkanie nie większe niż 75 mkw. lub dom o powierzchni do 150 mkw. Żeby skorzystać z oferty, dotychczasowa obsługa kredytu musi być wzorowa. Propozycję przewalutowania bank składałby tylko raz. Przewalutowanie odbywałoby się po bieżącym kursie złotego (według kursu NBP). Żeby zmniejszyć ratę, bank wydłużałby okres kredytowania maksymalnie o 5 lat (ale nie więcej niż o 20 proc. okresu zapadalności kredytu). Z wyliczeń EY wynika, że bez wydłużenia okresu spłaty raty mogłyby wzrosnąć o prawie 38 proc. Po wydłużeniu i tak by rosły, ale o 25 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj